61 aktualna temperatura 16 °C
ciśnienie 1015 hPa pm2.5 41 μg/m3
Bywało lepiej... wilgotność 83% pm10 65 μg/m3

Znani Saskiej Kępy - Miron Białoszewski

Polski poeta, prozaik, dramatopisarz i aktor teatralny. Urodził się i dorastał w Warszawie, jego życiorys jest ściśle związany z kilkoma lokalizacjami stolicy. Saska Kępa wyróżnia się na ich tle – w historii Mirona zajmuje miejsce ambiwalentne.

Ulica Lizbońska

Do czerwca 1975 poeta mieszkał na placu Dąbrowskiego wraz ze swoim partnerem Leszkiem Solińskim. Zmiany w życiu Mirona zaczęły się od pobytu w sanatorium, w którym odbywał rekonwalescencję po pierwszym zawale serca. Po jego powrocie partnerzy zdecydowali się zamieszkać osobno. Białoszewski opuścił mieszkanie na placu Dąbrowskiego w burzliwych okolicznościach, w wyniku konfliktu z Solińskim. Od tego czasu kolejnym mikrokosmosem, wokół którego zaczęło krążyć życie pisarza, nie do końca z jego własnej woli, było mieszkanie w bloku na ulicy Lizbońskiej.

Od czerwca 1975 do maja 1976 roku, Białoszewski zrelacjonował początkowy okres pobytu na Saskiej Kępie w dzienniku zatytułowanym „Chamowo”. Tytuł utworu nawiązuje do określenia, jakim mieszkańcy Saskiej Kępy nazywali część miasta, w której leżała ulica Lizbońska.

W zapiskach „Chamowa”, którego pełne wydanie ujrzało światło dzienne dopiero w 2009 roku, czytamy, że oswajanie nowego miejsca zamieszkania szło pisarzowi bardzo opornie.

Z kamienicy w Śródmieściu, którą to część Warszawy Miron nazywał również "głównym miastem", wylądował na "ni to wsi, ni peryferiach".

Na placu Dąbrowskiego, gdzie znajdowało się ostatnie mieszkanie, zostawił za sobą wszystko co kochał, przede wszystkim przyjaciół, którzy byli w tamtejszym mieszkaniu częstymi gośćmi. Cały świat przeniósł na ulicę Lizbońską, ale nie był to już ten sam świat. Mimo przeciwności i początkowej niechęci do nowego miejsca, udało się w nim zaadaptować kilka dawnych zwyczajów, np. słynne wtorkowe spotkania, które wcześniej przyciągały całą bohemę Warszawy. To właśnie dzięki przyjaciołom, Mironowi udawało się odrobinę oswoić nowy dom w 11-piętrowcu na ulicy Lizbońskiej, który początkowo budził w nim antypatię i chęć powrotu do starego.

"Wydaje mi się, że po raz pierwszy Warszawa jest nieciekawa. (...) Nie wiem, czy ten okres teraz, tych bloków, czy on z perspektywy też może będzie ciekawy. Nam się wydaje już, że nie."- mówi Miron na jednym z nagrań ze zbiorów Muzeum Literatury.

Do całej niechęci dotyczącej przeprowadzki na Saską Kepę, dla pisarza dodatkową przykrością w nowym miejscu były dźwięki dobiegające zza ścian blokowiska, które w akustycznym budynku występowały na porządku dziennym. Dla Mirona, który mimo wcześniejszego doświadczenia jakim było dzielenie jednego pokoju z kilkoma współlokatorami przy Poznańskiej, nie potrafił zaakceptować odgłosów lokatorów z innych pięter. Współdzielenie jednej przestrzeni było czymś zupełnie innym, tymczasem dźwięki blokowiska zza ścian sprawiały, że czuł się jeszcze bardziej wyobcowany i samotny.

Małe podróże

Białoszewski, ze względu na swój stan zdrowia po zawale, dużo czasu spędzał w mieszkaniu (które notabene znajdowało się na 9 piętrze), ale mimo oszczędnego trybu życia, poecie udawało się eksplorować nową okolicę. Po spacerach opisywał wrażenia w swoich dziennikach. W aktywnościach większych niż drobne zakupy spożywcze, czyli np. sprzątanie mieszkania i kupowanie ubrań, wyręczali go przyjaciele.

Pisarz słynął ze swoich wewnątrzmiejskich wycieczek, które określał mianem „małych podróży”, które polegały na przemieszczaniu się wokół tego samego znanego terenu, który mimo oswojenia, wciąż potrafił zaskoczyć czymś nowym. Ciekawiły go stare budynki, ocalałe przedwojenne fragmenty i boczne uliczki peryferii, których nie znał jeszcze tak dobrze, jak na przykład zakątki Pragi i Saskiej Kępy.

Nowe, nieznane terytoria w „Chamowie”, w tym właśnie tereny sasko-kępskie, opisywał najczęściej jako „niemiejska, półwiejska terra incognito”. W dziennikach czytamy: „Wsiadłem w miejscowy autobus 111. (...) Wsiadłem w inny autobus traktowany przez saskokępian jako miejscowy, w 168, i zajechałem na rynek Chamowa.(...) Na mostku wsiadłem w 168. (...) Jedzie się dwa przystanki do serca Saskiej Kępy.”

Miron bardzo lubił wycieczki do Parku Skaryszewskiego, którego spokojne i rozległe tereny bardzo sobie cenił: „(...) i poszliśmy na spacer przez Saską Kępę do parku Skaryszewskiego. W parku Skaryszewskim, jak zawsze, ani żywego ducha. A wspaniale.” – Chamowo

Afrykański mostek

Nieustającą tęsknotę za pozostawioną częścią miasta Białoszewski łagodził częstymi wypadami do Śródmieścia. Istotnym i stale odwiedzanym punktem w jego nowej okolicy stał się mostek nad Trasą Łazienkowską, nazwany przez Białoszewskiego „Afrykańskim mostkiem”, ze względu na pobliską ulicę Afrykańską. Most łączył ulicę Lizbońską z resztą miasta, więc umożliwiał częste podróże do dobrze znanej pisarzowi części miasta. Często korzystał z autobusu 117, który łączył Saską Kępę z Alejami Jerozolimskimi, ulicami Marszałkowską, Żurawią, Kruczą.

Tęsknota za starym życiem była w Mironie wciąż bardzo obecna i jego poczucie wyobcowanie długo dawało o sobie znać: „Już wiem. Ja na niby mieszkam na Saskiej Kępie. (...) Do tej pory nie traktuję tu niczego jako naprawdę mojego na stałe. Ja wydalony ze Śródmieścia, pokrzywdzony. Ja – ten wyjątek.” - Chamowo.

Białoszewski pozostawił po sobie wiele wspomnień, znaków i słów w każdym z miejsc, w którym mieszkał. Każde też starał się na swój sposób oswoić. Spośród trzech warszawskich lokalizacji, jedynie na ul. Lizbońskiej brakuje znaku upamiętniającego poetę - wciąż trwają o niego starania. Przy dwóch poprzednich miejscach zamieszkania, przy ul. Poznańskiej i pl. Dąbrowskiego, ślad po Mironie podkreślają upamiętniające tablice.

Źródło: mapy Warszawy Mirona Białoszewskiego

Dorota Falkowska