O Agnieszce Osieckiej wspomnienie z roku 2007

Jerzy Słomczyński - urodzony w 1951 r mieszka całe życie na Saskiej Kępie. Absolwent L.O. XXXV im. Bolesława Prusa i Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej. Autor licznych wpisów w Internecie - wielu o Saskiej Kępie, Ochocie, Warszawie, Zakopanem, o wydarzeniach kulturalnych. Pisze na www.zakopanedlaciebie.pl jako członek redakcji Portalu "Zakopane dla Ciebie".

Tak, to prawda, Agnieszka Osiecka jest moją ulubioną poetką. Nie sądzę, by powodem było to, że mieszkam w pobliżu ulicy Dąbrowieckiej.

Teksty jej piosenek, przy których wzrastałem, były bardzo piękne, choć opisywała przecież codzienne sytuacje, w których trudno było dopatrzeć się poezji. A jednak - choćby taka piosenka jak "Okularnicy", obrazek opisujący syntetycznie odmienność życia studentów. To zabieganie z książkami pod pachą, ubogie życie i obiadki jedzone po stołówkach. Wymieniała właściwie hasła: stołówka, biblioteka, uśmiech koleżanki, przyjaźń, odpowiadanie przy tablicy. To przecież było wzięte prosto z mojego życia studenckiego. I o mnie również była ta piosenka. Jej testy przypominały moje własne przeżycia, słuchając ich też przywoływałem z pamięci moje doznania. I dlatego odbiór piosenki był zwielokrotniony, przez słowa, ale i przez myśli.

Czy bez "Okularników" zauważyłbym urok tamtych lat, które minęły bezpowrotnie? Po paru latach zapewne tak. Ale ona uświadomiła mi, jakie to wspaniałe, że jestem studentem, że student to jest ktoś. I te książki, i to zabieganie przed egzaminem - też jest piękne, też jest poezją i muszę to wszystko docenić, skoro moja Poetka mi o tym opowiada.

A piosenka "Jak dobrze mieć sąsiada"? Przecież tym sąsiadem mogłem być ja, bo mieszkam blisko, mamy nawet wspólnych znajomych. I co taki sąsiad robi? Przecież nic wielkiego. Po prostu porozmawia, pomoże w rachunkach, czy przy jakiś pracach domowych. No właśnie, przecież ludzie potrzebują kogoś, kto ich wysłucha i nawet zwyczajne "dzień dobry" powiedziane z uśmiechem, rozmowa o pogodzie, czy pytanie o zdrowie - wszystko jest ważne. Bo tworzy dobrą aurę, bo ktoś się interesuje twoimi problemami, nie jesteś więc sam, możesz komuś opowiedzieć o swoich kłopotach. A sąsiad mógł mieć problemy "z tą panią, co pachnie fiołkami", jednak nie pokazywał skwaszonej miny, tylko pomógł.

Sztuką jest pisać o rzeczach codziennych w sposób odświętny, ukazujący ich ważność, a przez to ważność tego, co robisz co dzień. I to, co Agnieszka Osiecka robiła w tych trudnych czasach było ważne, dawało wskazówki, jacy ludzie mają dla siebie być. Owszem, pomnik na rogu Francuskiej i Obrońców jest ważny. Ale ważniejsze jest to, co zostało w naszych sercach z jej piosenek.

W pamięci pozostanie mi taka Agnieszka Osiecka - na rogu Francuskiej i Obrońców, gdzie dziś stoi pomnik, szła w eleganckiej sukni i w kapeluszu z dużym rondem , uśmiechając się do swoich myśli. Może obmyślała tekst nowej piosenki?

Źródło: Zakopane dla Ciebie