Krótka opowieść o drewnianym domku

Amalia Szałachowska, licencjonowany przewodnik miejski po Warszawie. Obecnie jest studentką na wydziale Dziennikarstwa i Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Za sobą ma również licencjacką przygodę z filologią polską, z której wyniosła zamiłowanie do literatury XIX i XX wieku. Jednak największą miłością Amalii jest od kilku lat Warszawa. Obecnie zajmuje się prowadzeniem strony internetowej Sekrety Warszawy i przewodnictwem miejskim.


O tym, jak mnie to miasto zadziwia, niewątpliwie nie raz jeszcze napiszę. Warszawa bowiem jest miejscem niezwykłym, w którym historia rozpada się na liczne wątki, okresy, epoki. Te natomiast nakładają się na siebie tworząc swoiste warstwy - jak wielokrotnie zamalowywana ściana. Po latach odkrywamy, że pod jedną warstwą jest tyle innych kolorów! Warstwa wierzchnia łuszczy się i miejscami odpada, a spod niej zerkają na nas ciekawie (a może to my na nie zerkamy?), dawno temu zapomniane historie.

Taka zerkająca historia może być dla człowieka niebezpieczna, zwłaszcza gdy niczego nieświadomy spaceruje uliczkami Saskiej Kępy, wcinając przepyszne frytki z jeszcze lepszym sosem, kupione w okolicznym "okienku". Zaskoczony nie wie co ma robić - czy rzucić takie rarytasy i zdjęcia robić, pytać okolicznych mieszkańców czy coś wiedzą, szukać tabliczek informacyjnych, czy raczej spokojnie dokończyć frytki zerkając (w atmosferze przyjaznego raczej zerkania), na zerkającą historię? Wydaje mi się, że lepiej jednak pozerkać sobie w spokoju unikając zadławienia, a później zabrać się do roboty. Tak. Tylko mi się wydaje, gdyż zaskoczona postanowiłam zrobić wszystko naraz. Cóż, źle sobie radzę pod presją zerkania.

Na Saskiej Kępie, przy ulicy Walecznych stoi drewniany dom. Niby nic wielkiego. Jednak okolica nie obfituje w drewniane domki, jest on więc jedynym takim na Saskiej Kępie. Być może nawet nie zwróciłabym na niego szczególnej uwagi, gdyby nie fakt, że dom bezczelnie stoi sobie ukosem do ulicy, kpiąc z równiutkiego szeregu sąsiadów. Jak się okazało, budynek ma dość długą i ciekawą historię. Drewniany domek został zbudowany w latach osiemdziesiątych XIX wieku, dla Anny Klotyldy z Neumannów Przybytkowskiej. Rodzina Neumannów przybyła do Polski z Holandii, skąd musiała uciekać w okresie kontrreformacji ze względu na swoje ewangelickie wyznanie. Polska w owym czasie dla "religijnych uchodźców" była państwem doskonałym, nie tyle ze względu na liberalne podejście do innych wyznań, ile ze względu na to, że tutaj właśnie zapach pieczonego mięsa nie przywodził na myśl przykrych skojarzeń z własnym ciałem przywiązanym do płonącego stosu.

Neumannowie po przybyciu do Polski szybko wzięli się do pracy. Ich nazwisko figuruje wśród założycieli Ciechocinka, brali również udział w kolonizacji i osuszaniu Żuław Wiślanych. Wraz z trzema innymi holenderskimi rodami: Szenkami, Jopsami i Wolframami, osiedlili się nad Wisłą, na terenach na wschód od Warszawy zakładając tym samym pierwszą wieś na Saskiej Kępie. Od pochodzenia osadników kępa do czasów saskich nosiła miano Olęderskiej. Historia drewnianego domku rozpoczyna się jednak wiele lat po pierwszych osadnikach. 11 kwietnia 1862 roku we wsi Saska Kępa, przychodzi na świat Anna Klotylda Neumann. Narodziny dziecka okupione były śmiercią siedemnastoletniej matki, Karoliny Szenk. Anna całe życie pamiętała o matce, której nigdy nie miała okazji poznać. Gdy urodziła córkę, dała jej na imię Leokadia Karolina, czym zapoczątkowała rodzinną tradycję. Od tamtej pory, niemalże w każdym pokoleniu rodu Szenków, jedna z dziewczynek otrzymywała na drugie imię Karolina, na pamiątkę zmarłej w połogu prababci.

Anna Klotylda z Neumannów Przybytkowska w drewnianym domku zamieszkała wraz ze swoim mężem w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Drewniak otoczony polami, zbudowany na wzniesieniu (do dziś widać że działka, na której stoi dom jest położona nieco wyżej niż sąsiednie), początkowo miał jeden ganek, nad którym znajdował się balkon. Przez lata kilkakrotnie poddawany był przebudowom, dodawano pomieszczenia, zmieniano kolor dachu. Stopniowo zmieniał się charakter drewnianego domu, zwiększała się jego powierzchnia tak, aby zmieścić dzieci i wnuki Anny. Wkrótce okolica zaczęła się zagęszczać, a Saska Kępa coraz prężniej się rozwijała i w końcu, w 1916 roku, została wcielona do Warszawy*.

* W 1916 roku, Saska Kępa została ponownie wcielona do Warszawy. W 1864 roku w skutek reformy rolnej, która zmieniała prawo dotyczące własności gruntów, osadnicy chcąc uniknąć podatków doprowadzili do uznania ich za włościan. Stali się tym samym właścicielami gruntów, a Saska Kępa została wydzielona z Warszawy i na kilkadziesiąt lat powróciła do roli podmiejskiej wsi.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.