Ptaki żyjące w miastach - czy je znasz?

Wraz z tym jak z łowców staliśmy się rolnikami zaczęliśmy zmieniać otaczający nas świat. Lasy i bagna zaczęły zanikać, a ich miejsce zajęły nasze pola, łąki, ogrody i miasta. Tym samym liczne gatunki, w tym również ptaki, stanęły przed trudnym wyzwaniem. Musiały znaleźć miejsce obok nas, albo zginąć. Dla wielu gatunków ptaków zadanie to stało się zbyt trudne. Ginąć zaczęły doskonale przystosowane do swego środowiska ptaki mokradeł i starych puszcz. Jednak wiele gatunków nie tylko przystosowało się do życia obok nas, ale związały się z ludźmi tak mocno, iż nie występują nigdzie indziej poza naszym sąsiedztwem. Więc dlaczego tak wiele ptaków mieszka obok nas?

Wbrew pozorom miasto ma ptakom do zaoferowania całkiem sporo. Dużej grupy ptaków osiedla ludzkie przypominają ich naturalne środowisko. Z ptasiej perspektywy wysokie bloki i luki między nimi to nic innego jak skalne urwiska. Zawieszony wysoko nad ziemią parapet okienny, bądź szyb wentylacyjny to półki czy spękania skalne. Nasze ogrody pełne trawników, rabat, drzew i krzewów to w ptasich oczach nic innego jak zarastająca krzewami łąka. Park to las liściasty, a nasze chodniki i asfaltowe ulice to płaskie skały.

Jest tu też nieco cieplej niż na otaczających miasto ternach. Różnica temperatury może wynosić nawet kilka stopni. W naszych miastach jest również całkiem sporo pokarmu, zarówno tego naturalnego, jak i nietypowego dla ptaków - jadalnych śmieci. Nasze ogrody i parki oferują obfitość pokarmu ptakom owadożernym, łuszczakom preferujących nasiona i amatorom owoców. Zaś jadalne śmiecie zawsze są obecne wokół nas. Posilanie się nimi wymaga jednak nieco więcej pomysłowości, ale i tego ptaki szybko się uczą. Z tego dostatku pokarmu korzysta rzesza ptaków gniazdujących w miastach, jak i tylko zimujących obok nas. Ostatecznie miasto, choć wydać się to może nam śmieszne, jest dla ptaków atrakcyjnym miejscem na wychów piskląt. Wokół naszych domów: w parkach, ogrodach i alejach drzew można znaleźć mnogość zakamarków, idealnie nadających się na gniazdo. Miejsc stosunkowo bezpiecznych, gdyż środowisku naturalnym na jaja i pisklęta czatuje rzesza głodnych drapieżców, w miastach zaś, choć są one również obecne, jest ich tu znacznie mniej.

Na koniec nasuwa się jeszcze jedno pytanie. A mianowicie, co z nami? Jak ptaki reagują na naszą ciągłą obecność? Cóż, może urazimy czyjąś dumę, ale dla wielu ptaków jesteśmy nieistotnym szczegółem. Przyzwyczaiły się do naszej obecności i traktują nas jako element krajobrazu. Oczywiście proces ten nie nastąpił od razu, a wielu gatunkom akceptacja naszej bliskości zajęła dużo czasu. I tak: mamy zarówno ptasich natrętów pojawiających się jak tylko nadarzy się okazja na darmowy posiłek i mamy ptasich stoików, którzy z dystansu obserwują nasze poczynania. W miastach zdarzają się również gatunki płochliwe, których obecność nie opodal sygnalizuje głos zaniepokojenia.

Więc co ptaki widzą w miastach? Miejscach głośnych, hałaśliwych i żadną miarą niekojarzących się z miejscem przyjaznym do życia dzikich zwierząt. No cóż, co gatunek to inna odpowiedz. A jest tych odpowiedzi niemało. Własne powody mają gołębie, sikory, słowiki, pokrzewki, kosy, kwiczoły, wróble, mazurki, kopciuszki, pleszki, pliszki, dzwońce, kaczki, śmieszki, kawki, wrony, kulczyki, jaskółki, gawronny, puszczyki, jerzyki...

Na odpowiedź przyjdzie czas w następnych odcinkach kiedy opowiemy o każdym gatunku trochę dokładniej i pokarzemy gdzie można go obserwować na Saskiej Kępie

Marcin Siuchno

Stowarzyszenie Ptaki Polskie prowadzące sklep internetowy sklep na pTak.