Stara Saska Kępa i jej młodzież

Stara Saska Kępa – czym właściwie była? Aby to zrozumieć, musimy opowiedzieć sobie o jej ówczesnym kształcie fizycznym, profilu socjalnym oraz klimacie politycznym i sytuacji ekonomicznej w ówczesnej Polsce. W rozumieniu autora tego artykułu, który należał do młodzieży Saskiej Kępy tamtych czasów, istniała ona przez około 30 lat od zakończenia wojny, choć nawet w tym okresie nastąpiło sporo zmian zarówno urbanistycznych (rozbudowa dzielnicy), jak i demograficznych (napływ nowych ludzi i odpływ części dawnych mieszkańców).

Kształt fizyczny
Powojenna Saska Kępa obejmowała teren wyraźnie oddzielony od reszty miasta. Od strony zachodniej ograniczała go Wisła, od wschodniej „Kanał Wystawowy” i ogródki działkowe, od północy Park Skaryszewski a od południa tzw. „Wał Szwedzki” (oficjalnie Gocławski), za którym znajdowało się lotnisko szybowcowe. Zabudowania zajmowały jednak wówczas tylko część tego obszaru: na północy zaczynały się rzędem domów stojących wzdłuż ulicy Jakubowskiej (początkowo miała on wylot zarówno na ul. Francuską jak i na Wał Miedzeszyński) oraz Alei Waszyngtona. Domy te stały - tak jak i dziś - tylko po jednej (południowej) stronie tych ulic, ale rząd budynków przy Waszyngtona nie sięgał wówczas nawet do obecnej ulicy Niekłańskiej. Na południu Saskiej Kępy zabudowania kończyły się po stronie zachodniej przy Wale Miedzeszyńskim, a po wschodniej domami stojącymi przy ul. Zwycięzców. Stały one jednak tylko po jej północnej stronie. Po przeciwnej stronie rozciągały się już bowiem pola sięgające Wału Szwedzkiego. Na wschodzie zabudowania Saskiej Kępy sięgały jedynie ul. Saskiej. Na rogu Saskiej i Zwycięzców, gdzie kończyły się wówczas obie te ulice, znajdował się plac wyłożony cementowymi płytami i ogrodzony metalowymi barierkami, przy którym stał malutki budynek podobny do miejskiej rogatki. Niektórzy twierdzą, że kiedyś odbywał się tam targ koński. Na ówczesnej Kępie znajdowało się jednak kilka, a może nawet kilkanaście indywidualnych budynków rozrzuconych poza wyżej zakreślonym obszarem zabudowań.



Profil socjalny
Starą Saską Kępę zamieszkiwała w przeważającej części szeroko pojęta inteligencja a wiec lekarze, prawnicy i inżynierowie - w tym wielu architektów - oraz artyści, urzędnicy państwowi, a także właściciele małych prywatnych przedsiębiorstw usługowych (tylko takie były bowiem wówczas dopuszczalne). Prawie wszyscy ci ludzie byli wierzacymi katolikami. W efekcie działań tzw. „kwaterunku” - instytucji państwowej, która przejęła po wojnie pod swój zarząd wszystkie prywatne budynki mieszkalne, oraz jej gospodarki mieszkaniowej, opierającej się na zasadzie zagęszczenia lokalowego (tzw. dokwaterowywania) i wymieszania społeczeństwa, na Saską Kępę wprowadziło się sporo ludzi z innych grup społecznych, odbiegających znacznie od jej oryginalnego profilu socjalnego.

Klimat polityczny
Były to czasy tzw. „nastajaszczej komuny” czyli autokratycznego systemu politycznego zwanego „dyktaturą proletariatu”, charakteryzującego się między innymi eliminacją jakichkolwiek swobód politycznych, brakiem poszanowania własności prywatnej, likwidacją wolnego rynku na rzecz „gospodarki centralnie planowanej” oraz światopoglądem ateistycznym. Te propagowane przez ówczesna władze „ideały” były całkowicie sprzeczne z ideałami uznawanymi przez oryginalną społeczność starej Saskiej Kępy. Tych oficjalnie głoszonych poglądów nie można było jednak otwarcie krytykować, bo dorosłym groziły za to kary wiezienia, a młodym inne represje. Prawie nikt nie mógł tez wówczas wyjeżdżać za granice, szczególnie za tzw. „żelazna kurtynę” czyli do krajów zachodnich. Trzeba również pamiętać, że w tamtych czasach nie było faksów, telefonów komórkowych, komputerów czy Internetu, a początkowo także i telewizji. Nie wszyscy mieli nawet telefony stacjonarne. Prawie każdy miał jednak radio. Było ono wówczas jedynym źródłem informacji zza „żelaznej kurtyny”, choć rozgłośnie radiowe, takie jak „Wolna Europa” czy „Głos Ameryki”, nadające wiadomości w języku polskim, były przez komunistów zagłuszane.

Sytuacja gospodarcza
Polska, wyniszczona na skutek wojny oraz ograniczona w swym rozwoju gospodarczym przez komunistyczną „gospodarkę planową” i odrzucenie amerykańskiego „Planu Marshalla”, znajdowała się po wojnie w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Władze koncentrowały się wówczas na odbudowie kraju oraz rozwoju przemysłu ciężkiego (w tym zbrojeniowego) nie przywiązując większej wagi do codziennych potrzeb społeczeństwa. W sklepach nie sprzedawano żadnych zachodnich towarów, a często brakowało nawet lokalnych produktów pierwszej potrzeby, takich jak ubrania, a nawet żywność.

Młodzież starej Kępy
Młodzież starej Kępy wyrastała w dziwnym, kontrowersyjnym klimacie, będącym mieszanką wpływu rodzinnych domów, miejscowego kościoła a także lokalnego środowiska, w którym prawie wszyscy się znali i wzajemnie szanowali oraz oficjalnych poglądów i haseł głoszonych w szkole, prasie, radiu, a później także i telewizji (wówczas nie używało się słowa media).

Saskokępska młodzież z tamtego okresu miała jednak, jak to zawsze młodzież, swoje własne upodobania i opinie, które demonstrowała bez względu na obowiązujące hasła, kierunki i poglądy. Na starej Kępie te młodzieńcze gusta i opinie były generalnie rzecz biorąc pro-zachodnie, a szczególnie pro-amerykańskie. Słuchaliśmy więc amerykańskiej muzyki, ubieraliśmy się po amerykańsku, oglądaliśmy amerykańskie filmy i staraliśmy się naśladować (na ile oczywiście było to wówczas możliwe) młodych Amerykanów. „Naszej” muzyki słuchaliśmy przez radio. Muzykę jazzową nadawał „Głos Ameryki” (słynna wieczorna audycja Willisa Conovera – „Jazz Hour”), a rock&rollową „Radio Luxemburg - your station of the stars”. Odbiór tych stacji nie był łatwy, ale i tak znaliśmy wówczas prawie wszystkie zachodnie przeboje i ich wykonawców. Polskie kina pokazywały od czasu do czasu amerykańskie filmy, wiec obowiązkowo je oglądaliśmy.

Ubrania kupowaliśmy przeważnie na tzw. „ciuchach” – bazarze mieszczącym się początkowo na Grochowie przy ul. Zamienieckiej w pobliżu Placu Szembeka, później na Pradze przy ul. Skaryszewskiej, a w końcowym okresie, w Rembertowie. Sprzedawano tam głównie rzeczy otrzymywane przez Polaków od rodzin mieszkających w Ameryce lub też innych krajach zachodnich. W późniejszych latach w Warszawie otwierano także sklepy komisowe, do których prywatne osoby mogły wstawiać na sprzedaż najróżniejsze towary. Można wiec było kupować tam także zachodnie ubrania i inne artykuły. Były one jednak dość wysoko wyceniane, więc mało kto mógł sobie na nie pozwolić. Jeden sklep „komisowy” otworzono także na Kępie. Mieścił się on na ul. Francuskiej.

Młodzież starej Kępy bawiła się głównie na prywatkach organizowanych w swych rodzinnych domach pod nieobecność rodziców lub też w warszawskich klubach młodzieżowych takich jak klub „Amico” a później także w klubach studenckich: „Hybrydy” czy „Stodoła”. Ciekawostką klubu „Amico”, który mieścił się na rogu ulic Konopnickiej i Prusa (w budynku w którym mieści się obecnie teatr „Buffo”) było to, że choć klub ten działał pod patronatem ZMS-u (Związku Młodzieży Socjalistycznej) to na sobotnich wieczorkach tanecznych grano tam zawsze muzykę rock&rollową takich amerykańskich gwiazd jak Bill Haley, Elvis Presley, Chuck Berry, Jerry Lee Lewis, itp. Zdecydowana większość spotykającej się tam młodzieży nie miała wiec nic wspólnego z tą polityczną organizacja. Przychodzila tam jedynie po to, aby potanczyć przy dobrej muzyce.



Na starej Kępie było kilka towarzyskich grup młodzieżowych. Członkowie poszczególnych grup trzymali się razem blisko, mieli wspólne zainteresowania i wspólnie się bawili. Chłopaki z poszczególnych grup oczywiście się znali, ale nie zadawali się bliżej ze sobą. Dziewczyny spotykały się jednak czasem z chłopakami z rożnych grup, pomiędzy którymi toczyła się nieraz konkurencja o ich względy.

Wśród chłopaków ze starej Kępy panował również podział pod względem zainteresowań motoryzacyjnych. Była bowiem grupa „skuterzystów”, „harleyowców”, a w późniejszym okresie także i grupa samochodowa.

Jedną z saskokępskich grup młodzieżowych była grupa żulików, którzy różnili się bardzo od członków pozostałych grup towarzyskich, zarówno swoim wyglądem jak i zachowaniem. Żulicy nie lubili „melomanów”, jak nazywali chłopaków o zainteresowaniach muzycznych, ani tez innych „intelektualistów”. Na Kępie jednak bardzo rzadko dochodziło z tego powodu do awantur czy bójek, ponieważ większość członków tych młodzieżowych grup znała się dobrze z lat dziecięcych. Tak wiec pomimo późniejszych różnic w statusie socjalnym, materialnym czy tez osobowości, traktowaliśmy się przeważnie z pewnym respektem.

Na starej Kępie było też sporo młodych ludzi, którzy nie należeli do żadnych specjalnych grup towarzyskich. Były tam jednak trzy rożne szkoły licealne - żeńska im. Marii Curie-Skłodowskiej, męska im. Adama Mickiewicza i koedukacyjna im. Bolesława Prusa więc nawet ci „niezrzeszeni” dzielili się w zależności od liceum, do którego uczęszczali. Warto tu dodać, że szkoła im. Adama Mickiewicza była znana w Warszawie z dobrych gimnastyków, natomiast szkoła im. Bolesława Prusa z dobrych siatkarzy.

Młodzież Kępy podzielona była także na rożne grupy wiekowe, których członkowie nie zadawali się bezpośrednio ze sobą. Mieli oni jednak często kontakty przez starsze lub młodsze rodzeństwo.

Młodzież starej Saskiej Kępy miała poczucie lokalnej wspólnoty, bo prawie wszyscy się tam znali, jeśli nie osobiście to przynajmniej z widzenia, i wiedziało się zawsze kto jest kim. Pomimo opisanych powyżej różnic, które uwidaczniały się między nami na Kępie, w swoich kontaktach oraz działalności na zewnątrz młodzi ludzie z Kępy przeważnie się popierali. Ta saskokępska tożsamość i wzajemny szacunek przetrwały do naszych dorosłych lat i objawiają się czasem niespodziewanie w rożnych sytuacjach życiowych.

Kiedy w PRL-u nastąpiła polityczna odwilż i można już było wyjeżdżać zagranice, wielu młodych ludzi z Kępy opuściło Polskę. Jedni wyjechali tymczasowo (przeważnie do pracy), a inni pozostali za granicą na stałe. Rozpierzchliśmy się więc po całym świecie i często straciliśmy ze sobą kontakt. Dzięki nowoczesnym środkom komunikacji, takim jak Internet, Facebook, Twitter, itp. znów nawiązujemy kontakty. Przyjaźnie z młodości są bowiem najtrwalsze!



Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.