77 aktualna temperatura -2 °C
ciśnienie 1029 hPa pm2.5 59 μg/m3
Zła jakość powietrza! wilgotność 91% pm10 91 μg/m3

Vegan Ramen Shop

To nie jedyne miejsce w stolicy, gdzie można uraczyć się tą popularną, japońską zupą w wersji bez mięsa, ale zdecydowanie należy do tych najczęściej polecanych i odwiedzanych. Tym lepiej, że na Kępie, że na Finlandzkiej, bo rzut beretem – po sąsiedzku. Zapraszamy Was na opowieść o rozgrzewającym ramenie. W sam raz na jesienną aurę.

Zanim pojawili się tu mistrzowie ramenu...

...lokal pod adresem Finlandzka 12A słynął z innego miejsca, o którym warto wspomnieć przy okazji tej recenzji! Kto pamięta, ten pokiwa z sentymentem głową, znajdowała się tu bowiem Kępa Cafe. Kawiarnia z duszą, o profilu ekologicznym, zaangażowana społecznie i ukierunkowana na zdrowe jedzenie. Założona w 2008 roku Kępa Cafe, była jednocześnie siedzibą Fundacji Działań Kulturalnych i Społecznych „Kępa”. Właścicielka kawiarni, pani Alina Pękalska, bardzo aktywnie działała na rzecz lokalnej społeczności, szerząc idee, które wyróżniały kawiarnię, m.in. „Fair trade“ - sprawiedliwy handel.

Legendarny ramen

O Vegan Ramen Shop krążą już legendy, a fani ramenu wyśpiewują o nim hymny. Jeśli wolicie mniej przesadzony opis, to jest to bardzo popularne miejsce na wegańskiej mapie Warszawy, zwłaszcza jeśli chodzi o kuchnię japońską i zwłaszcza jeśli chodzi o ramen

Może warto zacząć od samego ramenu, czym dokładnie jest? Dla tych, którzy jeszcze nie zagłębiali się w japońskie dania, bazą ramenu jest rosół, a makaron jest jego obowiązkowym dodatkiem. Do tego dochodzi jeszcze kilka innych składników, w tym warzyw, w zależności od receptury. W oryginalnym przepisie ramen zawiera czerwone mięso, ale nie oznacza to, że nie można takiej tradycji nieco zmienić. Wspaniale udowodnił to Vegan Ramen Shop, który zachwycił swoimi zupami nie tylko zwolenników kuchni wegańskiej, ale również zacietwierzonych mięsożerców i rameńskich purystów („jak to ramen bez mięsa?!“).

Vegan Ramen Shop (VRS) mieści się na ulicy Finlandzkiej 12a, niedaleko Ronda Waszyngtona, w bardzo niewielkim lokalu. Ciasne, ale za to przytulne i jasne miejsce, przyciąga tłumy ludzi swoją ożywioną atmosferą i zapachem ramenu oczywiście. Tłumy, w dosłownym znaczeniu tego słowa, ponieważ bardzo często, żeby zjeść posiłek, trzeba odczekać swoje w kolejce.

Co tam zjesz?

Oferta VRS jest skromna, a menu jest krótkie, ale to zdecydowanie zaleta. Jest treściwie i na temat! Na główne danie cztery rodzaje ramenu:

  • Spicy Miso Ramen – według nazwy, na pewno pikantny, a do tego kremowy i gęsty, składa się z połączenia japońskich past miso, sezamu i ostrego chilli. Dla lubiących ostre smaki!
  • Creamy Shio Ramen – dzięki glonom i grzybom jego smak bardzo jest bardzo morski. Ta pozycja jest gorąco polecana przez szefa kuchni na pierwsze spróbowanie.
  • Clear Shoyu Ramen – karta dań głosi, że jest to najdelikatniejszy, ale zarazem najgłębszy z ramenów. Odczuwanie smaku umami w tym daniu gwarantowane.
  • Hiyashi Ramen – to najnowszy bohater w menu, sezamowy i idealny na upały, bo podawany w wersji schłodzonej, więc niekoniecznie odpowiedni na aktualną aurę, ale kto co lubi.

Kolejna ogromna zaleta ramenów z Vegan Ramen Shop, poza głębokim i smakowitym bulionem? Makaron! Nudle do bistra na Saskiej Kępie docierają prosto z poznańskiego Yetztu! A należy podkreślić, że jest to najlepsza możliwa opcja na rynku.

VRS, to nie tylko zupy, ale również przystawki! Rodem z kuchni japońskiej oczywiście. Przed głównym posiłkiem warto się przekonać jak smakuje natto, czyli fermentowana soja, która w Japonii jest bardzo popularnym przysmakiem. Mówi się, że ciężko zdefiniować jej smak i określić, w które kubki smakowe bardziej trafia. Do tego w karcie przystawek czeka również fasolka edamame, serwowana z grubą solą morską oraz hiyayakko, czyli miękkie tofu z sosem sojowym.

A deser? Jest i deser! Tutaj znowu, nie będzie to idealnie trafiona przekąska ze względu na jesienną aurę, ale kto by się oparł lodom na mleku kokosowym od Lody Syrenka? O smaki należy pytać, bo lubią się zmieniać. Ale na pewno trafia się smak zielonej herbaty, a ta informacja wystarczy, żeby chcieć o nie pytać.

Kto za tym wszystkim stoi?

Fani azjatyckiej kuchni rzecz jasna! Maja Święcicka, Basia Welento i Krzysiek Lesiecki tworzą zgraną drużynę właścicieli bistro przy ul. Finlandzkiej 12.

Zaczęło się niewinnie, od próbowania nowych przepisów i gotowania po pracy. Krzysiek był tym, który eksperymentował najbardziej. Po wielu próbach zdecydowali się wyjść ze swoim ramenem do znajomych. Ochów i achów nie było końca. „Powinni wam za to płacić!“ – słyszeli. „No dobra!“ - pomyślała Majka. A chwilę później do zespołu dołączyła Basia.

Jak bardzo zależało im na tym, żeby ich ramen naprawdę smakował jak ramen z Japonii, dowodzi ostatni etap przygotowywań, bowiem przepisy pomógł im udoskonalić Kohei Yagi, japoński naukowiec i smakosz. Czym to zaowocowało? Przekonajcie się sami.

Dorota Falkowska