34 aktualna temperatura 10 °C
ciśnienie 1012 hPa pm2.5 21 μg/m3
Dobre powietrze. wilgotność 60% pm10 27 μg/m3

Falafel Żudi

„Ten niepozorny lokal w przejściu podziemnym gra w ekstraklasie warszawskich vegan falafelowni” - ocenia jeden z klientów w komentarzu na profilu facebokowym Falafel Żudi. Takich pozytywnych odczuć po wizycie w tym miejscu jest o wiele więcej, a jeśli lokal gra w ekstraklasie falafelowni w stolicy, to zdecydowanie wypada spróbować! Konkurencja jest spora, więc ciekawość tego miejsca tym większa. Lokal znajduje się rzut beretem od ostatniego odwiedzonego przez nas lokalu na ul. Finlandzkiej 12 - Vegan Ramen, pod adresem Rondo Waszyngtona 9A.

Falafel Żudi, to jedno z tych miejsc, które mija się w przejściu podziemnym i… idzie dalej. Niepozorność łączy się tu z małą przestrzenią - lokal jest niewielki, a w środku znajduje się zaledwie kilka krzesełek przy wąskim blacie pod ścianą. Rzadko kiedy ktoś planuje odwiedziny w Falafel Żudi z wyprzedzeniem, chyba że już raz tam zjadł! Haczyk polega na tym, żeby po prostu spróbować. Bo Ci, którzy bardzo nie zgłodnieją w podziemiach, pewnie pójdą dalej… Tymczasem warto tam zajrzeć i przekonać się na własnych kubkach smakowych jak smakuje dobra kuchnia bliskowschodnia. Jeśli do tej pory próbowałeś falafela z tzw. kebabowni, to na pewno odczujesz różnicę. Uwaga studenci, przewidziane jest dla was 20% zniżki!

Lokal prowadzony jest przez sympatycznego Syryjczyka, który nazwał miejsce imieniem swojej córki - Żudi, stąd ta oryginalna nazwa. W chłodne popołudnie można się tu uraczyć herbatą, a potem zacząć prawdziwą ucztę, bo nawet porcje określone jako małe, potrafią być bardzo sycące. Wielkim plusem Falafel Żudi jest świeżość produktów na każdym etapie przygotowywania jedzenia. Zamiast smętnych kawałków pomidora, ogórka i gotowych surówek - chrupiące warzywa, kiszonki, granat, bakłażan i świeże zioła. Do tego falafele, czyli słynne kotleciki z ciecierzycy, są smażone na bieżąco. Wszystko to ląduje w miękkiej, smacznej bułce lub jako większe danie na talerzu, w towarzystwie chlebków pita lub na przykład frytek - łódeczek, z dodatkiem kuminu. Smak serwowanych dań z powodzeniem urozmaicają pasty: ostra harissa z papryki chili i czosnku, łagodniejsza tahina na bazie nasion sezamu oraz wyborny hummus, czyli dip z przetartej ciecierzycy.

Jeśli po posiłku jest jeszcze miejsce na deser (a podobno na to zawsze jakieś się znajdzie!), to cały pobyt w Falafel Żudi można uwieńczyć bakławą. Ta w wydaniu syryjskim jest mniej słodka, niż na przykład w tureckim lub greckim.

Podsumowując, jeśli ktoś ma ochotę na pyszny, bezmięsny i sycący (!) posiłek, a przy tym na zasmakowanie orientalnych smaków, bez wyruszania w dalekie podróże, podziemne przejście pod Rondem Waszyngtona jest idealnym rozwiązaniem. To miejsce, w którym czuć dobre emocje i zapach genialnego, syryjskiego jedzenia.

Dorota Falkowska