Ambasador Senegalu z Francuskiej

Aziz Seck Jak długą drogę należy pokonać aby z senegalskiego koszykarza grającego w Tunezji stać się Warszawiakiem na co dzień prowadzącym Cafe Baobab - jedną z najpopularniejszych restauracji na Saskiej Kępie? O nas, o życiu w Polsce i ulubionych smakach rozmawiałem z Azizem Seckiem.

Na wywiad umówiliśmy się w środku tygodnia, po południu w siedzibie Baobabu na ul. Francuskiej. Kiedy wszedłem do lokalu od razu wiedziałem, że to on - rosły, nawet jak na koszykarza czarnoskóry Senegalczyk zrobił na mnie wrażenie niezwykle pogodnego, pozytywnie nastawionego do życia. Widzieliśmy się pierwszy raz, więc od razu po uściśnięciu sobie dłoni zwracałem się do niego per Pan, on jednak miał z tym problem. Cały czas się zapominał mówiąc do mnie na "Ty". Już po kilku minutach wiedziałem, że mam do czynienia z kimś bezpośrednim, pewnym siebie i bardzo szczęśliwym. Mój rozmówca ma sporo powodów do optymizmu. W Warszawie znalazł szczęście, ma żonę - Polkę, dwójkę dzieci no i własny Baobab. Cafe Baobab.

Dlaczego Polska?

Wszystko przez koszykówkę. Byłem zawodnikiem w Tunezji. Pewnego dnia kolega zapoznał mnie z agentem, na którego usługi się zdecydowałem, bo chciałem zmienić klub, kraj, otoczenie. Zaproponował mi m.in. Polskę. No i ją wybrałem.

I co - prosto z Tunezji do Warszawy?

Nie, najpierw mieszkałem i grałem w Chorzowie. Jednak wytrzymałem tam tylko sezon. Potem dopiero trafiłem do Warszawy.

Legia czy Polonia?

Legia!

Długo grałeś jako Warszawiak?

Rok. Tylko. Nie byłem zadowolony z warunków jakie mi zaproponowano. Nie czułem się w pełni jak zawodowiec. Postanowiłem kończyć karierę.

W jaki sposób przeistoczyłeś się ze sportowca we właściciela Baobabu?

Miałem kolegę, Senegalczyka, który mieszkał na Saskiej Kępie. Dzięki niemu poznałem ludzi, którzy dali mi pracę w restauracji. W ten sposób skupiłem się właśnie na tym. Zresztą już wcześniej, nawet jako czynny koszykarz dorabiałem sobie w tej branży. Podobało mi się to. Pracując kolejno w kilku miejscach, m.in. jako barman w Marriocie poznałem sporo ludzi zajmujących się np. gotowaniem.

A co z gotowaniem, umiesz?

Gotuję od zawszę. Co prawda w Senegalu tylko trochę, głównie dla rodziny. Naprawdę do nauczenia się gotować, testowania potraw zmusiły mnie okoliczności. Kiedy z Senegalu wyjechałem grać do Tunezji przez większość czasu mieszkałem sam, więc - siłą rzeczy musiałem zacząć dla siebie gotować. Przez 8 lat tam mieszkałem, więc czasu na ćwiczenia miałem sporo.

Wróćmy do Polski - dlaczego zdecydowałeś się na otworzenie Baobabu?

Zastanawiałem się nad założeniem czegoś swojego jak pracowałem w restauracjach. Jednak - jak wspomniałem - byłem barmanem więc zdecydowanie bliżej było mi do otworzenia jakiegoś drink baru. Alkohol, otwieranie po 16:00, itd. Ale żona i znajomi namówili mnie, żebym otworzył miejsce, które będzie nastawione na jedzenie. Stwierdziłem, że to dobry pomysł, bo czegoś takiego jak kuchnia z Senegalu w Warszawie nie było.

A dlaczego właśnie Saska Kępa, mieszkałeś tutaj?

Nie, nigdy tutaj nie mieszkałem. Jestem w Warszawie 14sty rok i od 12 mieszkam na Mokotowie.

Więc?

Szukałem dobrej lokalizacji. Zastanawiałem się nad moim Mokotowem, Żoliborzem no i Saską Kępą. Traf chciał, że lokal w którym się teraz znajdujemy był wolny.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.