sobota , 2 kwietnia 2011 r.
Zaproponuj newsa!

Awantura w szkole: obawy o życie dyrektorki

"Od siedmiu miesięcy moja żona jest zaszczuta przez rodziców wspomnianego w artykule Pawełka i przez panią wicekurator do tego stopnia, że obawiam się o Jej życie, może dojść skrajnie do sytuacji, że sam będę próbował wymierzyć sprawiedliwość." - tak pisze do redakcji mąż dyrektorki Zespołu Szkół im. Prusa na Saskiej Kępie. Emocje budzi opisany w sobotę konflikt w gimnazjum Prusa.

Chodzi o konflikt między rodzicami Pawła a szkołą. Punktem zapalnym było karne przeniesienie chłopaka do innej klasy za to, że jesienią startował w wyborach do samorządu szkolnego, choć zgodnie ze szkolnymi przepisami nie mógł (miał naganne zachowanie). Decyzja grona pedagogicznego spowodowała skargi rodziców nastolatka, którzy nie zgodzili się na przenosiny do innej klasy. Zabrali chłopaka do innej szkoły, do Prusa weszły kontrole. Nie może się z nimi pogodzić część rodziców kolegów Pawła, nauczyciele skarżą się, że kuratorium bierze stronę ucznia i jego rodziców.

Urzędniczki z kuratorium nie przyjmują informacji o nagannym zachowaniu Pawła i jego złym wpływie na innych uczniów. Cały czas powtarzają, że nie zajmują się sprawą zachowania Pawła w szkole. Badają wyłącznie sprawę łamania przez nauczycieli jego praw." - mówi Matka jednego z uczniów (nazwisko do wiadomości redakcji) w liście do redakcji

Grupa rodziców, która nie zgadza się z decyzjami urzędników oświatowych, pisze więc do kuratorium, do władz dzielnicy Praga-Południe, do miejskiego biura edukacji. Opisują sytuację w klasie, dezorganizowanie zajęć przez jednego ucznia, proszą o wstrzymanie "niepotrzebnych wizytacji, które przeszkadzają w nauce i wprowadzają nerwową atmosferę w klasie". Jednak kuratorium i Rzecznik Praw Dziecka uznają, że doszło do łamania praw Pawła. Sprawy sześciu pedagogów bada rzecznik dyscyplinarny przy wojewodzie mazowieckim. Przesłuchuje nauczycieli, rodziców, uczniów. Rodzice są niezadowoleni.
"Pani Rzecznik próbuje okroić zeznania z najważniejszej części: informacji, jak zachowywał się uczeń, jak dezorganizował lekcje, jak złamał zasady Statutu szkoły, a właśnie to powodowało podjęcie przez pracowników szkoły takich działań, aby zaprowadzić w klasie spokój. Każdą opinię w tej sprawie muszę wywalczyć, aby została zaprotokołowana" - podkreśla jedna z matek.

Rzecznik jedną sprawę umarza, pięć kieruje do komisji dyscyplinarnej przy wojewodzie. To rodzaj sądu dla nauczycieli, w którym zasiadają doświadczeni nauczyciele.

Rodzice i szkoła szermują argumentem, że kontrole to efekt znajomości ojca Pawła. Czy jednak przytaczane przez dyrekcję słowa chłopaka, że jego ojciec Kazimierz W. (fakt, związany z Platformą Obywatelską) "zrobi porządek" ze szkołą, są na to dowodem? "Gazetę", która dowiedziała się o sprawie z Facebooka, rodzice też oskarżają: o tekst "na zamówienie" W. oczywiście.

U wojewody mazowieckiego, któremu podlega kuratorium, od jesieni w sprawie krzywdzenia dyrektorki interweniują władze dzielnicy, trzech posłów, nauczycielskie związki zawodowe.

"Ani nauczyciele, ani rodzice nie mogą pogodzić się z tym, że rodzice Pawła mają prawo składać skargi na szkołę" - uważa wojewoda Jacek Kozłowski. - "Niewątpliwie uczeń bardzo mocno dał się we znaki nauczycielom, ale ta sprawa to porażka wychowawcza szkoły, a pani dyrektor po wielu latach kierowania szkołą nie umie przyznać się do niej. Do tego sprawa jest o tyle trudna, że dotyczy bardzo dobrej dyrektorki i bardzo dobrej szkoły.

Nieprędko dowiemy się, co zdecyduje komisja dyscyplinarna.
"Ma ocenić, czy uchybiono godności nauczycieli, ale wszyscy czworo na pierwszą rozprawę dostarczyli zwolnienia lekarskie. Reprezentują ich dwie renomowane kancelarie z prawnikami o wysokich kwalifikacjach. Po raz pierwszy w ciągu czterech lat komisji dyscyplinarnej musiałem przydzielić radców prawnych. Teraz gra toczy się na kruczki prawne" - podkreśla wojewoda.

Nim sprawa wyjaśni się w komisji, szkołę zdążą pewnie opuścić koledzy Pawła. A we wrześniu przejmie ją nowy dyrektor wybrany w ogłoszonym niedawno konkursie. To szansa na wygaszenie konfliktu i uspokojenie emocji. Byłoby prościej, gdyby dorośli uznali fakt, że nawet rodzice ucznia sprawiającego duże kłopoty mają prawo poskarżyć się odpowiednim instytucjom. I że instytucje te mają prawo szkołę skontrolować, nawet jeśli większość rodziców jest z metod nauczycieli zadowolona.

Tagi: Praga Południe, Zespół Szkół,

Zobacz również

Mieszkańcy apelują o skuteczną ochronę terenów zielonych na Pradze Południe

Mieszkańcy apelują o skuteczną ochronę terenów zielonych na Pradze Południe

poniedziałek, 03.04.2017 98

Cały sezon grzewczy Warszawiacy zmagali się ze smogiem, teraz alarmują o masowych wycinkach drzew w całym mieście. Rozdawanie sadzonek i nowe nasadzenia są pożyteczne, ale przyniosą efekt dopiero za dziesiątki lat. [...]

15. rocznica ataku na World Trace Center

15. rocznica ataku na World Trace Center

sobota, 10.09.2016

11. września przypada 15. rocznica zamachu terrorystycznego w Nowym Jorku. O 14:30 w Parku Skaryszewskim odbędzie się Uroczystość Złożenia Wieńców pod Pomnikiem Pamięci Polaków Ofiar Ataku. [...]

Dołącz do naszej społeczności

Napisz do nas!

Zaproponuj newsa