Mam dystans do tego, co się dzieje na Saskiej Kępie

Robert Jakubik Wypowiada się jak rasowy dyplomata. Każdą wypowiedź waży, stara się unikać trudnych tematów, jak m.in. zmiana formuły Święta Saskiej Kępy. Jednak odważnych decyzji już w najbliższej przyszłości nie będzie mógł uniknąć - Robert Jakubik, dyrektor lada dzień otwieranego Klubu Kultury Saska Kępa opowiada nam o swojej wizji, planach i o tym, dlaczego osoba dotąd zupełnie niezwiązana z dzielnicą nadaje się na stanowisko szefa prestiżowej placówki działającej na jej rzecz.

Klub Kultury "Saska Kępa" jeszcze nie powstał a już budzi mnóstwo kontrowersji, część z nich związana jest Panem - internauci uważają, że nie ma Pan kwalifikacji...

Powiem tak, to nie moja domena - zajmowanie się kontrowersjami, które nie są związane z moją działalnością zawodową.

Zarzuca się Panu, że nie ma Pan doświadczenia, by podołać prowadzeniu nowej instytucji.

Proszę Pana, ja jestem animatorem kultury po studiach wyższych, menedżerem kultury po studiach podyplomowych, poza tym - pedagogiem społecznym i kultury. W warszawskich instytucjach kultury przepracowałem 10 lat.

Pracował Pan w analogicznym klubie w dzielnicy Warszawa-Włochy, tak?

Tak, byłem szefem tamtejszego Kluby Kultury.

Jakimi osiągnięciami z tamtych czasów mógłby się Pan pochwalić?

Tamten okres jest dla mnie zamknięty. Życie wypełnia się stale innymi treściami. Była to zupełnie inna placówka niż ta. Jeśli miałbym coś wymienić to byłaby to organizacja ogólnopolskiego przeglądu autorskich prezentacji artystycznych dzieci i młodzieży. Poza tym była to instytucja szanowana i dostrzegana, miała swoją stałą klientelę.

Nie był Pan wcześniej związany z Saską Kępą.

Jestem urodzonym Warszawiakiem. Miasto znam. Jak się sytuuje Saska Kępa na jego mapie wiem od lat. Zdaję sobie sprawę z tego, że każda dzielnica ma swoją specyfikę. Nie sądzę, żeby to było jakieś obciążenie. Myślę, że to może to być nawet atut - mam dystans do tego, co się wokół dzieje.

Skąd pomysł, żeby wystartować w konkursie na stanowisko dyrektora Klubu Kultury "Saska Kępa"?

To było postępowanie jawne, publiczne. Na stronie internetowej pojawiło się ogłoszenie, uznałem, że mam wystarczające kwalifikacje, zgłosiłem się i wygrałem.

Co chce Pan tutaj zrobić?

To nowy dom kultury, w nowym środowisku. Powinien realizować swoje założenia statutowe. Trzeba stworzyć miejsce z którym ludzie będą chcieli się identyfikować, gdzie będą chcieli przyjść, by spotkać się z kulturą. Kulturą na przyzwoitym poziomie. Chcemy organizować m.in. warsztaty, koncerty, przy czym chcemy żeby nasza oferta była otwarta. Bo kultura nie znosi zaskorupienia, zamknięcia się w określonych ramach. Również zakres działalności klubu będzie ewoluował w zależności od potrzeb i oczekiwań.

Od kilku lat na Saskiej Kepie pojawia się coraz więcej oddolnych inicjatyw, na przykład - Saska Expo. Organizatorzy tego i innych wydarzeń zarzucają urzędnikom, że nie są oni pomocni. Jak Pan się do tego odnosi?

Ja się do tego w ogóle nie odnoszę, bo nie uczestniczyłem w tych dyskusjach. Nie znam szczegółów. Natomiast jak podkreślam - formuła placówki kultury zakłada otwartość. Jeśli organizacje społeczne, mieszkańcy mają jakiś pomysł nasze drzwi są dla nich otwarte. Jeżeli pojawią się sensowne propozycje to będziemy rozmawiać i je realizować.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.