38 aktualna temperatura 4 °C
ciśnienie 1034 hPa pm2.5 23 μg/m3
Dobre powietrze. wilgotność 78% pm10 28 μg/m3

Nigdzie się stąd nie ruszam

Skoro weszliśmy na temat boisk piłkarskich to muszę poznać Twoją fachową opinię na temat Stadionu Narodowego. Założę się, że widziałeś w życiu setki różnych tego typu obiektów na całym świecie. Jak na tym tle wypada nasz? Podoba Ci się?

Daje rade. Od wnętrza. Natomiast nie podoba mi się ta fasada biało-czerwona. Zaraz się zabrudzi i będzie szara.

Pasuje do Saskiej Kępy?

Trudno powiedzieć. Pasuje do miejsca na jakim wyrósł. Ale mi od zawsze marzył się bardziej elegancki obiekt. Z dominującymi elementami ze szkła i stali, jak np. Stade de France w Saint-Denis we Francji. Jest on co prawda ulokowany w dzielnicy o zupełnie innym charakterze niż praga południe, ale na pewno dzięki jego walorom okolica znacznie zyskała. Tak mogłoby być też u nas. Bo ta fasada Narodowego jest trochę - nie ma co się oszukiwać - obciachowa. Poza tym nasz stadion mógłby być większy, np. na 80 tys. widzów - żeby można było na nim organizować wydarzenia absolutnie największej rangi, np. Finał Ligi Mistrzów. To pomogłoby w promocji Saskiej Kępy. Jeszcze bardziej. Poza tym liczę na to, że wokół wyrośnie jakaś infrastruktura sportowa. Chociażby basen.

Twoim zdaniem dzielnica jest w ogóle gotowa na przyjęcie tej rzeszy kibiców na Euro 2012?

Myślę, że nie jest. Liczę jednak, że to będzie zorganizowane jak np. w Niemczech.

Czyli?

Zamknie się ruch od Dworca Centralnego w prostej linii aż do Stadionu. Te tłumy będą miały obszar dla siebie. Będą w spokoju iść i wracać z meczu. Wielu kibiców wchłoną tzw. fan zone’y w bezpośrednim sąsiedztwie stadionu. Tam będzie piwo, cała ta impreza. Myślę, że niekoniecznie te rzesze ludzi rozleją się po małych uliczkach Saskiej Kępy. Tu nie ma dla nich oferty.

Chcesz powiedzieć, że podczas największej w dziejach naszego kraju sportowej imprezy tutaj będzie spokojnie?

Naturalne w dniu rozgrywania spotkań - będzie gwarno i głośno. Tego nie da się uniknąć. Ale jak wiem z doświadczenia - a byłem na wszystkich Mistrzostwach Europy w piłce nożnej od 1996 roku - to nie ma się czego bać. To jest radosny tłum, który celebruje święto piłki nożnej. Nie ma burd. No chyba, że trafi się spotkanie Anglia - Niemcy. Już jedno takie było. Ale - to się już nie powtórzy.

Dlaczego?

Bo coraz trudniej dostać bilety na Euro. Jest procentowo mniej agresywnych, którzy przyjeżdżają szukać niesportowych wrażeń, a więcej - fanów piłki nożnej. Podsumowując - nie spodziewam się tu w czerwcu 2012 r. najazdu Hunów.

A na co dzień - tutaj jest bezpiecznie?

Tak. Sytuacja poprawiła się wraz zamknięciem handlu na Stadionie X-lecia. Jest spokojnie. Chociaż szkoda, że nie ma komisariatu tutaj w okolicy (wskazuje palcem na skrzyżowanie ul. Walecznych i ul. Peszteńskiej).

W ogóle sporo się tutaj zmienia. Jest zupełnie inaczej niż np. 15 lat temu. Jak do tego podchodzisz?

Zmiany są zdecydowane na plus. Pamiętam, że kiedy jeszcze jako nastolatek wyjeżdżałem na licealne wymiany z Niemcami zazdrościłem im. Tych knajpek, fajnych miejsc. Teraz już nie możemy mieć kompleksów. Wszystko mamy u siebie. I to jest super.

Gdybym był Twoim znajomym spoza Warszawy, który chce przeprowadzić się do stolicy - jak zachęciłbyś mnie do Saskiej Kępy?

Podałbym mu przykład. Jakiś czas temu zaprosiliśmy z żoną znajomych. Są z Piaseczna. Mieliśmy iść do kina, do centrum, do Atlantica. Byli w szoku, że wychodzimy z domu dopiero kilkanaście minut przed seansem. Oni muszą się zbierać co najmniej godzinę wcześniej. Tutaj jest bardzo, bardzo zacisznie, nie czuje się molochu, a jednocześnie - są przysłowiowe "dwa kroki" do absolutnego centrum miasta. W dodatku mamy świetny Park Skaryszewski, który jest ogólnodostępny. Taki w angielskim stylu. Można biwakować, biegać, spacerować, jeździć na rowerze.

Jakie miejsce lubisz tutaj najbardziej?

Chyba właśnie Park Skaryszewski. Jest tak niepowtarzalny. O każdej porze roku pokazuje zupełnie inne oblicze. Ale takich "specjalnych" miejsc jest wiele. Uwielbiam się przechadzać tymi wszystkimi uliczkami. Np. tą tutaj - Walecznych. Obserwuję co się zmienia, jakie budynki są remontowane, jakie budowane, jakie nowe lokale powstają. Żyję tutaj tyle lat, że każda cegła z czymś mi się kojarzy. Weźmy na przykład miejsce w którym jesteśmy - Pikanterię. Kiedyś była tu lodziarnia. Chodziłem tu po szkole. A obok w takich bunkrach bawiliśmy się z kolegami. Na Saskiej Kępie czuję się po prostu u siebie. Gdyby ktoś zaproponował mi większe, lepsze mieszkanie w innej części Warszawy to i tak bym tu został.

Rozmawiał Bartosz Rymkiewicz