Tu mieszkała Agnieszka

Agnieszka Wójcińska
(Niedziela 24 Sierpień 2003)

Agnieszka Osiecka mieszkała na Saskiej Kępie. Agnieszka już tam nie mieszka, ale jej duch cały czas unosi się nad tą dzielnicą. Otwarta metalowa księga - tablica na kamienicy, w której żyła, przypomina nam o tym.

15 maja 2003 na Dąbrowiecką 25 przyszło dużo ludzi. Pod tym adresem mieszkała Agnieszka Osiecka, jedna z wielkich osobowości Saskiej Kępy. Znali ją wszyscy, a wiele osób naprawdę ją lubiło i kochało jej piosenki.

Wśród obecnych byli artyści i dziennikarze: Katarzyna Gaertner i Jacek Mikuła, którzy komponowali muzykę do wierszy Osieckiej, Anna Szałapak, Maryla Rodowicz, Jan Pietrzak, Marek Groński, Daniel Passent - mąż Agnieszki i Jan Bijak -wieloletni redaktor naczelny "Polityki", u którego publikowała Osiecka.

Przyszli też zwykli mieszkańcy Saskiej, dla których Agnieszka była barwnym motylem tej szczególnej dzielnicy. Pod kamienicą, w której żyła poetka zebrały się sąsiadki, wśród których zasiadła na krześle z laską w dłoni sędziwa pani Helena Zaremba - wieloletnia gosposia Agnieszki, a wcześniej jeszcze jej mamy.

Tablicę pamiątkową odsłonili wspólnie Maciej Klimczak - podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Agata Passent - córka poetki, która wygłosiła też krótkie wspomnienie o niej. Tablicę, mającą postać kutej metalowej księgi, na której leży wieczne piór, trudno uznać za pompatyczny hołd pamięci artystki - czego zresztą sama Agnieszka pewnie by nie chciała - to raczej ślad po niej, po jej życiu, które tu miało swoją bazę i było z Saską Kępą nierozerwalnie związane i oczywiście po jej wierszach.

Napis składa się z dwóch części. Pierwsza to fragment refrenu jednej z najpopularniejszych piosenek Osieckiej, czyli Małgośki: "To był maj, pachniała Saska Kępa..." druga - lakoniczna informacja: "W tym domu całe życie mieszkała i tworzyła Agnieszka Osiecka, poetka i data: 1936-1997.

Gdy tablica - księga została odsłonięta Maryla Rodowicz zaśpiewała a capella "Małgośkę".

Tego dnia padał deszcz, ale chmury rozstąpiły się nieco na czas uroczystości, zupełnie jakby Agnieszka uśmiechała się z nieba, z łezką kręcącą się w oku.