Park Skaryszewski w wersji exlusive?

Saska Kępa ma duże szanse mieścić na swoim terenie Łazienki Królewskie bis.

Anita Karwowska
(Piątek 03 Luty 2006)

Wokół dyskusji "Zielone czy grodzone" zamieszczonej w dzisiejszej "Gazecie Stołecznej" (03.02.2006 )rozpętała się prawdziwa burza. Mieszkańcy Saskiej Kępy podzielili się na gorących zwolenników i na nieprzejednanych przeciwników pomysłu ogrodzenia i przebudowy Parku Skaryszewskiego.

O planach modernizacji parku mówi się już od dłuższego czasu. Wiadomo, że przedsięwzięcie, którego koszt szacowany jest nawet na 50 mln złotych, ma być sfinansowane ze środków Unii Europejskiej przeznaczonych na ochronę zabytków kultury. Decyzję o rewaloryzacji parków (w grę wchodzą także inne stołeczne parki) przyjęła Rada Miasta. W ramach przedsięwzięcia mówi się o nawiązaniu do świetności parku z lat 30. ubiegłego wieku. Projekt przewiduje m.in.: wyeksponowanie dawnych osi widokowych, odtworzenie dawnego układu alejek parkowych, wyznaczenie ścieżki rowerowej jako obwodnicy parku, zaaranżowanie trawiastych plaż nad Jeziorkiem Kamionkowskim, dodatkowy plac zabaw, powiększenie przystani kajakowej, w alejach głównej i obwodowej nawierzchnię bitumiczną, zaś na pozostałych, bocznych alejkach nawierzchnię żwirową. Jednak najwięcej kontrowersji budzi plan ogrodzenia parku i zamykania go na noc.

W dyskusji "Gazety Stołecznej"; udział wzięli: prof. Marek Kwiatkowski, dyrektor Łazienek Królewskich, Aleksander Haber, miejski architekt krajobrazu, Paweł Lisicki, naczelnik miejskiego Wydziału Ochrony Systemu Przyrodniczego, Agata Sorówka-Pęza, przedstawicielka mieszkańców Saskiej Kępy, Agnieszka Kowalewska, architekt krajobrazu oraz Irena Barejska, projektantka ogrodów BUW.

Architekci są orędownikami modernizacji parku na kształt Łazienek: czysty, zamknięty, pilnowany przez ochronę obiektu. Marek Kwiatkowski mówił m.in.: "Park Skaryszewski tez powinien być ogrodzony i pilnowany przez patrol rowerowy. Słuchajmy fachowców, ludzi zorientowanych, bo każdy mieszkaniec ma swoje widzimisię. Ludzie wyobrażają sobie park jak las, do którego można wejść i zbierać grzyby. (...)Odrzućmy opinię, że wszystkim ma to się podobać. Ma się podobać tym, którzy się znają. A ci, co się nie znają, niech się podporządkują". Problem polega jednak na tym, że saskokępianie nie mają zamiaru dać się wykluczyć z tej dyskusji. Po dzisiejszej publikacji na stronie internetowej Gazety pojawiły się dziesiątki wypowiedzi żywo komentujących problem. Po raz kolejny uderza fakt, jak czujnie mieszkańcy dzielnicy reagują na sprawy z nią związane. Nie podoba im się ton opublikowanej rozmowy, co nie wpływa jednak na ich ocenę samej propozycji.

Oceny bywają różne. Park ogrodzić trzeba - sąsiedztwo stadionu Dziesięciolecia jest nie do zniesienia. Zamykanie parku na noc ochroni go przed postępującą dewastacją. Ścieżki rowerowe to kapitalny pomysł - mamy z dziećmi i starsi będą mogli bezpiecznie spacerować po skaryszewskich alejkach. Ograniczenie swobody wyprowadzania czworonogów - w końcu trawa będzie czysta i bez ryzyka będzie można rozkładać się na niej z piknikowym kocykiem.
(gazeta wyborcza)

To główne argumenty za. A przeciw? Tutaj odzywają się głosy romantyków, dla których Skaryszak to miejsce, które jest i ma pozostać otwarte, wolne i leniwe. Według zwolenników pomysłu "okiełznani" Parku Skaryszewskiego, po modernizacji miejsce nie straci nic na swoim uroku.

"Aby ocalić najpiękniejszy park Warszawy trzeba go ogrodzić! Inaczej nic z niego nie zostanie. Była już nawet próba wyniesienia rzeźb!" - napisał ktoś na forum dzielnicy. Podobnych głosów są dziesiątki:

"Jestem absolutnie za grodzeniem. Skaryszak to piękny park, który powinien być zadbany i służyć mieszkańcom SK, a nie pijaczkom rozwalającym ławki (którzy pewnie też są mieszkańcami SK..). Moja babcia, która mieszka na Saskiej Kępie od maleńkości, zawsze mówi, że chciałaby, aby powrócono do idei ogrodzenia parku, żeby stał się tak zadbany jak dawniej. O najdzikszy ogród trzeba dbać. Nie przeszkadza mi strażnik. Jedyne czego bym nie chciała to zakaz siedzenia na trawie, bo pikniki w tym parku to już nasza mała tradycja" - kiki_de_montparnasse.

Rzeczywiście, plany ogrodzenia Parku Skaryszewskiego nie są nowe. Już Franciszek Szanior, projektant parku, przewidywał ogrodzenie ogrodu. Pozostałością po tym pomyśle jest oryginalny cokół parkanu rozciągający się wzdłuż al. Zielenieckiej, al. Waszyngtona i ul. Międzynarodowej. Dzisiaj miałby stanąć solidny płot, z 6-7 bramami wejściowymi.

Wśród argumentów podnoszonych podczas dyskusji w "Stołecznej" kilkakrotnie pojawiła się sprawa "segregacji" gości parku. Ze względu na tzw. konflikt użytkowników, zdaniem Ireny Bajerskiej, w celu zapewnia bezpieczeństwa, należy wprowadzić pewne ograniczenia w sposobach korzystania z obiektu. "Nie może być tak, że jedzie rower, idzie matka z dzieckiem w wózku, a obok porusza się starsza osoba na wózku inwalidzkim." Pomysł ten odpierała mieszkanka Saskiej Kępy, Agata Sorówka-Pęza: "W parku Skaryszewskim jeździmy na rowerze obok starszych ludzi, którzy wychodzą z psami. Znamy się z widzenia, mówimy sobie 'dzień dobry'. Na tym polega życie na Saskiej Kępie". Sceptycy odbierają to jako swego rodzaju idealizację i saskokępską skłonność do pewnej sielankowości. Odpierając argumenty Agaty Sorówki, Paweł Lisicki mówił: "Państwo z saskiej Kępy stanowicie pewną społeczność, na odpowiednim poziomie(...) Ale nie wszędzie tak jest. Mieszkam na Jelonkach i do pobliskiego parku czasami aż strach wejść. Mamy takie a nie inne społeczeństwo .Dlatego potrzebna jest "segregacja", wydzielanie pewnych miejsc dla różnych użytkowników. Park Skaryszewski chcemy tak urządzić, żeby pogodzić różne grupy interesów".

A jest co i kogo godzić.

"Demokracja i wolność nie polega na tym, że wszystkim wszystko wolno. Życie dużych zbiorowisk trzeba regulować dla ich własnego bezpieczeństwa. Pani lubi sobie pędzić na rowerze a ja nie mogę puścić dziecka albo wręcz muszę uskakiwać przed takimi jak pani dzikusami. I tak, jestem za grodzeniem parków. I jestem za zamknięciem ich dla psów i rowerów. Bo ja chcę parku a nie śmierdzącego wybiegu dla dzikich (zwierząt i ludzi)".
(komentarz zamieszczony w portalu gazety.pl, 03.20.06)

A obok tego wypowiedź zupełnie inna.

"Park teraz nie jest grodzony, a i tak wygląda ładnie. I wystarczy się przejść i trochę w nim pobyć, by zobaczyć, że dobrze spełnia swoją rolę i służy normalnym ludziom. Ludzie, jest dobrze, po co to zmieniać? Tylko nie piszcie, że po to by było lepiej - bo tak nie będzie. Będzie park - ogródek.
Przystrzyżony, grzeczny, mdły.
Nie będzie tak jak dawniej. Można przywrócić ogrodzenie, ale ludzi się nie zmieni. Dzisiaj ogrodzenie nie będzie dla żadnego wandala przeszkodą. Skoro zresztą uważasz, że jest tam aż tak niebezpiecznie, to powinny wystarczyć dodatkowe patrole policji. Równie dobrze, można by powycinać drzewa - bo za nimi mogą się ukrywać pijacy, złodzieje i Ukraińcy."

(portal gazeta.pl)

Ciężko wyważyć racje w tej dyskusji. Ciekawe jest, jak często w tym sporze, dyskutanci powracają do problemu kultury naszego społeczeństwa. Może rzeczywiście, nie jest to tylko rozmowa o Skaryszaku, płocie i ścieżce rowerowej, ale także o polskiej mentalności i naszych nawykach. Trzeba grodzić park, czy może pracować nad ludzką wyobraźnią, by w sporach tego typu argumentem nie był fakt strzelania do rzeźb z broni gwintowanej? (przykład przytoczony podczas dyskusji przez Aleksandra Habera.)

Tradycje utrzymania parków bywają różne. Angielskie parki historyczne są ogrodzone. Współczesne parki paryskie pozostają otwarte. Warszawa ma zamknięte Łazienki i Park Ujazdowski. Co dalej? Skaryszewski - Łazienki bis?