Elitarne Lycee Francais

Michał Drzewiecki
(Niedziela 19 Styczeń 2003)

"Tutaj wszystko wykładane jest po francusku. Wszystko oprócz polskiego." - mówi Aleksandra - sympatyczna i niebrzydka uczennica Lycee Francais. Na Saskiej Kępie bowiem nie tylko ulica jest Francuska. Jest jeszcze francuskie liceum. Liceum, o którym krązą juz dzisiaj legendy.

W pewien sposób odcięta od reszty miasta Saska Kępa tworzy odrębny eksosystem, który skutecznie broni się przed wpływami takich miejsc jak znajdujący się tuż obok Stadion Dziesięciolecia. Na jej terenie znajduje się jednak instytucja, o której nie można powiedzieć, by była bezkrytycznie akceptowana przez jej mieszkańców.

Lycee Francais

To liceum francuskie. Jak na elitarną dzielnicę przystało szkoła jest również placówką wybitnie elitarną, zarówno jeśli chodzi o koszty nauki jak i o ludzi, którzy posyłają tam swoje pociechy. Są to głównie postacie znane ze świata artystycznego, takie jak np. Beata Tyszkiewicz lub Krystyna Janda a także francuskiej i francuskojęzycznej dyplomacji. Szkoła, znajdująca się na ulicy Walecznych 4/6, już od początku sprawia wrażenie niecodziennej jak na nasz kraj placówki oświaty. Kompleks dobrze utrzymanych i zadbanych budynków, z których największy, pomalowany na biało i ozdobiony pokaźnym, złotym napisem "Lycee Francais", widoczny jest już z Wału Miedzeszyńskiego. Poza szkołą średnią istnieje tam także przedszkole i szkoła podstawowa. Cały obiekt otoczony jest płotem i obstawiony ochroną mającą za zadanie zapewnić bezpieczeństwo uczniom jak i utrudnić osobom niepożądanym, np. dziennikarzom wstęp na jego teren. Wrażenie potęguje jeszcze kontrast, jaki widać, gdy porówna się szkołę ze znajdującym się o parę ulic dalej liceum im. Bolesława Prusa, którego siedziba nie przedstawia się już tak imponująco.

Zarówno sam kompleks budynków jak i grono pedaogiczne pracujące na jego terenie zdaje się być bastionem, który ciężko jest zdobyć z marszu. Nauczyciele wolą nie udzielać żadnych informacji na temat placówki, chyba że za specjalną zgodą dyrektora. Nowy dyrektor z kolei, który jest Francuzem jest osobą ciężko uchwytną, która nie mówi ani po polsku ani po angielsku a jedynie w swoim ojczystym języku ii niemieckim. Poza tym ma opinie kogoś, kto obejmując urząd zaostrzył dyscyplinę i wprowadził wiele zmian. Szkoła wydaje się być na tyle odizolowana od reszty, że nawet uczniowie wspomnianego już, usytuowanego niedaleko liceum im. Bolesława Prusa, zdają się niewiele o niej wiedzieć. "Nie mam żadnej, konkretnej opinii o tym liceum." Mówi Kamila, uczennica Prusa. "Wiemy, żee taka szkoła istnieje i czasem widujemy jej uczniów. Poza tym jednak kontaktów między dwoma liceami nie ma".

Prawdziwy konflikt, jaki placówka ma z resztą dzielnicy, polega jednak na czymś zgoła prozaicznym. Ogólniak, jak twierdzi Magdalena Czerwosz, radna dzielnicy Saska Kępa, zajmujący budynki dawniej należące do ambasady francuskiej, jest położony w bardzo niedogodnym miejscu, jeśli chodzi o dojazd. Wcześniej to nie przeszkadzało. Gdy jednak budynki zajęła szkoła i co za tym idzie pojawiła się masa uczniów z całej Warszawy i rodziców, którzy odbierają ich samochodami, w spokojnej dotąd okolicy, na wąskich uliczkach zaczęły się tworzyć gigantyczne korki, które rano i po południu nie dają żyć mieszkańcom dzielnicy. Szkoła, jak twierdzi radna, cały czas rozrasta się, nie mając jednak nawet porządnego miejsca na parking.

Podopieczni

Najlepszy obraz tej instytucji można jednak uzyskać rozmawiając bezpośrednio z jej uczniami. Na tych jednak mieszkańcy Saskiej Kępy, zwłaszcza ci starsi narzekają, że hałasuja, śmiecą i zakłócają ciszę. Ta opinia, jednak nie zdaje się mieć pottwierdzenia w rzeczywistości gdy spotyka się wesołe gromadki licealistów przed bramą szkolną. Wychodzą bowiem często na przerwach żeby napić się lub zjeść coś w małej kafejce po drugiej stronie uliczki. W kafejce, która, nota bene, powstała specjalnie z myślą o uczniach tej szkoły. Druga pod nazwą "Randez Vouz" także przeznaczona dla uczniów, znajduje się na końcu ulicy Walecznych, równoległej do ulicy Obrońców.

Wszyscy dużo i chętnie opowiadają o niecodziennym miejscu, w którym prrzyszło im zdobywać wiedzę.

"Tutaj wszystko wykładane jest po francusku. Wszystko oprócz polskiego." Mówi Aleksandra - sympatyczna i niebrzydka uczennica Lycee Francais.

"Dużo jest tu Francuzów i obywateli byłych kolonii francuskich, takich jak Wietnam czy Algieria". Dopowiada jej kolega Michał. "Dużo jest też ludzi, którzy kilka lat spędzili we Francji i zdecydowali się kontynuować naukę w tym samym systemi". To wyjaśnia coś, co może na początku dziwić, gdy obserwuje się uczniów a mianowicie to, żee czesto mówią między sobą po francusku, nawet gdy nauczyciel tego od nich nie wymaga.

"System ocen, także mamy oparty na tym we Francji." Kontynuują uczniowie. "Nie od jedynki do piątki, tylko od zera do dwudziestu. Co siedem tygodni mamy też dwutygodniowe wakacje." Na pytanie czy sami posłali by tam swoje dzieci, odpowiadają jednogłośnie: "Tak. Nauka języków obcych stoi tu na wysokim poziomie, a matura zdawana w trybie francuskim umożliwia dostanie się na wiele europejskich uniwersytetów".

Przepustka do przyszłości

"Słuchaj, szkoła jest w ogóle beznadziejna!" Mówią inni uczniowie liceum, po czym wybuchają śmiechem. Po chwili jednak, jeden dodaje. "A tak naprawdę, to wcale nie jest źle. Mamy tu wiele przedmiotów, których normalnie nie ma w polskich szkołach, takich jak filozofia, czy ekonomia, języki też są dużo lepiej wykładane." "Za to przedmioty ścisłe są na dużo gorszym poziomie." Dodaje inny. Wszyscy jednak jednogłośnnie twierdzą, że warto tam chodzić, bo tam zdana matura daje więcej szans w przyszłości. Poza tym, jak twierdzą, w tej szkole jest dużo większy luz niż w zwykłym, polskim ogólniaku. Gdy pytani o snobizm, z którym zwykło się kojarzyć ich liceum, narzekają na Francuzów. "Oni są największymi snobami i sztyniakami. Nie chcą się w ogóle integrować..." Nowy dyrektor także nie cieszy się wśród nich sympatią. "To jakiś naziol." Komentuje ze śmiechem jeden ze zdegustowanych. "Palarnię nam zamknął."

Pomimo tego wszystkiego, szkoła ma cały czas niekwestionowaną opinię elitarnej placówki oświaty, opinię która wydaje się być ciężka do podważenia nawet przez liczne kontrowersje, które wzbudza liceum. Licem, po skończeniu którego praktycznie wszyscy mają ogromną szansę dostania się na studia w całej Europie.