Odkrywanie Skaryszaka

Jolanta Chowaniec-Sośniak
(Wtorek 25 Lipiec 2006)

Franciszek Szanior nakreślił projekt w ciągu jednej nocy. Pasja tworzenia, rozmach wizji i siła inwencji, których wynikiem jest Park Skaryszewski, odczuwalne są do dzisiaj.

Park Skaryszewski to nie tylko drzewa w których cieniu można skryć się w lecie przed słońcem, to nie tylko urokliwe ścieżki po których można spacerować zapamiętale godzinami, to nie tylko jeziorka, których delikatny szum chociaż na chwilę pozwala zapomnieć, że jesteśmy w centrum miasta... Nie tylko fantastyczny zamysł i kompozycja, niesamowite bogactwo przyrody! Nie tylko to co widzimy, co możemy dotknąć, powąchać, ale też to, co było i jest wyczuwane pomiędzy, co jest szeptane liśćmi, wspominane przez ludzi, którzy z parkiem są związani….. Jak każde inne miejsce – Park Skaryszewski ma swoje historie i swoje wspomnienia. Pewnie pamiętają je jeszcze najstarsze drzewa – dwie, prawie stuletnie topole, dumnie stojące przy wejściu głównym - niewzruszone obserwatorki przemijającej rzeczywistości, skarbnice wiedzy o wydarzeniach, które miały tutaj miejsce. Tych ważnych historyczne, ale i bardziej intymnych, które przeżyli i zachowali w swojej pamięci spacerowicze. To wszystko składa się na duszę tego miejsca, duszę, która ciągle się tworzy i dla każdego przybiera trochę inny kształt, przez każdego jest odkrywana z innej strony.

Spacerując po Parku z Ewą Szachowską, absolwentką wydziału ogrodniczego warszawskiej SGGW, która prowadziła wykłady na jego temat, słuchając jej opowieści o przeszłości, o drzewach i krzewach, udało mi się chociaż trochę odsłonić tę duszę „Skaryszaka” dla siebie.

Ocalić od zapomnienia

Już sama nazwa parku ma znaczenie niezwykłe i symboliczne. Skaryszew był miejscowością położoną na obrzeżach dzisiejszego portu praskiego, po skrzyżowanie ulic Targowej i Ząbkowskiej z jednej strony a po Kamionek z drugiej. W 1641r. Skaryszew otrzymał prawa miejskie i mógł „pochwalić się” dwoma rynkami i aż 11 ulicami. Istniał jeszcze ponad dwieście lat, do roku 1794 kiedy to został spalony w trakcie Powstania Kościuszkowskiego przez wojska gen. Suworowa. Pozostały tylko resztki, niedobitki, zniszczone ostatecznie podczas budowy fortyfikacji obronnych w czasach wojen napoleońskich (1806 – 1811r.). Skaryszew na początku XIX wieku zniknął więc z powierzchni ziemi jak miasto - zniknęły uliczki i rynki, jak i sama nazwa miejscowości, gdyż to, co później powstało na tym miejscu, zostało już nazwane drugą Pragą. Miasteczko Skaryszew przetrwało jednak w pamięci pokoleń. Chociaż powstały w 1905r. park nie pokrywał się z terenem dawnego Skaryszewa, został tak właśnie nazwany – Park Skaryszewski, aby ocalić od zapomnienia tragicznie wymazane z mapy, z powierzchni ziemi miasto.

Pasja tworzenia

Trudno wyobrazić sobie, jak ponad sto lat temu wyglądało miejsce, gdzie dzisiaj jest Park Skaryszewski…Rozległe łąki, które wiosną 1905r. zaczęto osuszać, aby mógł powstać park. służący jako miejsce wypoczynku i rozrywki dla mieszkańców powstającej obok Saskiej Kępy. Budowa parku stanowiła też swoiste antidotum na problem bezrobocia, który pojawił się w Warszawie po rewolucji w 1905r.

Franciszek Szanior, któremu powierzono zadanie stworzenia projektu parku, nakreślił go w ciągu jednej nocy. Wydaje się to tym bardziej niesamowite, że kompozycja parku jest niezwykle ciekawa i różnorodna.

Od Ronda Waszyngtona park przecina po przekątnej szeroka aleja wysadzona z obu stron jesionami, które nadają jej powagi i doniosłości. Wchodząc nią w głąb parku można odnieść wrażenie reprezentacyjności, jakby w zamyśle projektanta przeznaczona była dla uroczystych wjazdów. I rzeczywiście, w jakimś sensie to wrażenie jest trafne, gdyż miała ona być miejscem dla „spacerów” pojazdami konnymi lub przejażdżek konnych.

Pierwotnie aleję główną wieńczył ogród daliowy, z którego dzisiaj pozostało tylko wspomnienie w literaturze poświęconej historii parku. W czasach świetności znajdowało się w nim 50 tysięcy sztuk krzewów dalii. „To musiało być niesamowite! Nic z tego nie zostało, dalia jest rośliną, którą trzeba wykopywać na zimę, żeby nie zamarzła. Przypuszczam, że było z tym za dużo pracy. Wykopywanie, wkopywanie…” – wyjaśnia Ewa Szachowska.

Wokół parku biegnie - równie szeroka co aleja główna - aleja lipowa. Skręcając nią w lewo z alei głównej dochodzimy do ogrodu różanego, który zyskał sobie popularność wśród młodych par, jako miejsce do robienia pamiątkowych fotografii. To rzeczywiście miejsce odpowiednie – urokliwe, zaciszne, ale też dzięki obecności „Tancerki” - wykonanej przez Stanisława Jackowskiego rzeźby tańczącej dziewczyny, radosne i pogodne.

Pozostałe rzeźby, pochodzące z okresu międzywojennego - „Kąpiąca się” Olgi Niewskiej i „Rytm” Henryka Kuny znajdują się nieco dalej, w okolicy stawów. Obie prezentują postacie wykonujące czynności związane są z kąpielą. „Rytm” to rzeźba kobiety przygotowującej się do kąpieli, która nieśmiało zsuwa okrywającą ją szatę…„Kąpiąca się” przedstawia kobietę, tuż po kąpieli wycierającą się ręcznikiem. Obie niezwykle piękne i przejmujące.

Stawy wyłaniają się stopniowo zza drzew – Łabędzi i w oddali połączony z nim Kajakowy. Pomiędzy nimi romantyczne mostki. Gdy w zimie stawy zamarzają, służą jako lodowisko, lub tor dla biegaczy na nartach. Na wiosnę i w lecie, w ich wodzie przeglądają się posadzone tutaj olchy, wierzby, katalpy. Aby urozmaicić monotonię płaskiego terenu parku, z ziemi, którą wykopano podczas tworzenia stawów usypano wzniesienia. To dzisiejsze wzgórza świerkowe, które swoim charakterem odbiegają nieco od kompozycji i klimatu całego parku. Tworzą swoisty bór, gęsto zarośnięty świerkami, do którego z trudem docierają promienie słoneczne. To zaciemnione miejsce upodobały sobie szczególnie wiewiórki i sikorki, o czym doskonale wiedzą stali bywalcy parku, przychodząc w zimie na wzgórza świerkowe z zapasami orzeszków i ziaren. Szanior był pasjonatem ciekawych, niespotykanych w Polsce gatunków i wiele z nich sprowadził do Parku Skaryszewskiego. W efekcie, miłośnicy przyrody mogą znaleźć tutaj swoiste „rarytasy dendrologiczne”. Wszystko razem zostało pomysłowo skomponowane pod względem kształtów i kolorystyki – wyższym drzewom na ogół towarzyszą niższe gatunki i krzewy, na skrzyżowaniu alejek zgromadzone zostały różnego rodzaju iglaki - cisy, tuje, świerki srebrne, daglezje, modrzew japoński…..Wiosną i latem, gdy park mieni się w barwach widać efekt kolorystyczny doboru gatunków drzew i krzewów.

Szyk i elegancja – złote lata trzydzieste

Park został otwarty dla mieszkańców Warszawy w 1916r. W okresie międzywojennym, zwłaszcza w latach trzydziestych, był bardzo popularny - przyciągał tłumy, nie tylko z terenów Saskiej Kępy, ale również z dzielnic po drugiej stronie Wisły. Dzięki wybudowaniu mostu, połączenie pomiędzy dwoma częściami Warszawy stało się łatwiejsze, więc warszawiacy z innych dzielnic chętnie odwiedzali park. Był uznawany za park elegancki, nowoczesny, podziwiano jego ciekawe kompozycje i zachwycano się różnorodnością zasadzonych w nim gatunków drzew i krzewów.

Park przyciągał też różnymi atrakcjami i „nowinkami”, których nie brakowało. Firma Wedel, w pobliżu parkowej bramy, zainstalowała pierwsze w Polsce automaty ze słodyczami, w których każdy za parę groszy mógł kupić czekoladki. Już wtedy funkcjonowały mechanizmy przyciągania klientów - za przesłanie do firmy Wedel stu opakowań z czekoladek można było otrzymać gratis dużą paczkę słodyczy!

Aleję główną i aleje lipowe wykorzystywano do organizowania konkursów nowych modeli samochodów i pokazów mody. Możemy sobie tylko wyobrazić rozbawiony tłum warszawiaków pomiędzy młodymi jeszcze jesionami, lipami - panów w binoklach komentujących „najnowsze modele”, panie zachwycające się sukniami, kapeluszami……. Już trudniej wyobrazić sobie polowanie w Parku Skaryszewskim. A takie rzeczywiście miało tutaj miejsce! Po powodzi, która w 1927r. zalała park od strony Jeziorka Kamionkowskiego, niezwykle bujnie rozrosła się w nim trawa, co w efekcie spowodowało plagę zajęcy. Najprostszym i pewnie najbardziej atrakcyjnym na ówczesne czasy rozwiązaniem było zorganizowanie polowania. Taki też pomysł zainicjował kierownik miejskich terenów zielonych inż. Leon Danielewicz, zapraszając do wzięcia udziału w polowaniu śmietankę towarzyską międzywojennej Warszawy.

Park Skaryszewski w okresie międzywojennym rozwijał się i piękniał, stając się coraz bardziej popularnym wśród warszawiaków. Co ciekawe, był wówczas ogrodzony. Postawione w 1925r. ozdobne, żelazne ogrodzenie zdemontowano dopiero w latach pięćdziesiątych, kiedy to zwyciężyła koncepcja, że jako park dla ludu, powinien być otwarty, łatwo dostępny.

Znaki pamięci

Park Skaryszewski skrywa historie i wspomnienia związane z Powstaniem Warszawskim. Znajdująca się koło wzgórz świerkowych tablica informuje, że w tym rejonie w pierwszej godzinie Powstania Warszawskiego 1944r. żołnierze Armii Krajowej i Zgrupowania Batalionu Saperów Praskich „Chwackiego” stoczyli walkę z oddziałami niemieckimi.

W nocy z 13 na 14 sierpnia 1944r. w okolicach wysepki znajdującej się koło zatoczki „Patelnia” na Jeziorze Kamionkowskim spadł zestrzelony przez Niemców samolot brytyjski „Liberator”, który dokonywał zrzutów broni dla walczących w Warszawie powstańców. Z sześcioosobowej załogi ocalał tylko jeden lotnik - angielski bombardier Henry Lloyd Lyne. Został znaleziony przez patrol Wermachtu na wysepce na Jeziorku Kamionkowskim i zesłany do obozu jenieckiego. Przeżył wojnę i wrócił do Parku Skaryszewskiego w 1988r. na uroczystość odsłonięcia głazu z płytą pamiątkową. Wydarzenie to stało się przyczyną niecodziennych odwiedzin w Parku Skaryszewskim. 21 marca 1996r. do Parku Skaryszewskiego przybyła, w towarzystwie księcia Edynburga Filipa - królowa Elżbieta II. Lokalna prasa tak komentowała wizytę królowej brytyjskiej w Parku Skaryszewskim „Po odegraniu hymnów narodowych - angielskiego i polskiego, królowa Elżbieta II złożyła wieniec z czerwonych maków. (…) Dla wielu starszych mieszkańców naszej dzielnicy, dobrze pamiętających dramatyczne wydarzenia roku 1944, wizyta brytyjskiej monarchini miała wymiar szczególny. Prascy harcerze i żołnierze AK przez najtrudniejsze lata pielęgnowali pamięć o brytyjskich lotnikach, którzy na naszej ziemi stracili życie śpiesząc Polakom z pomocą. Pogoda nie odstraszyła warszawiaków, którzy licznie przybyli na spotkanie królowej Elżbiety II. Wielu utworzyło szpaler na trasę przejazdu dostojnego Gościa. Zebrani w dłoniach trzymali kwiaty i oczywiście aparaty fotograficzne.” (Olszynka, nr 7 (208) 4 kwietnia 1996r.). Park Skaryszewski jest jedynym parkiem, który odwiedziła królowa Elżbieta II w czasie swojej wizyty w Polsce.

Położona trochę dalej kapliczka jest wyjątkowo pomalowana na biało, tak jak zakładał jej autor – Janusz Alchimowicz. Przybiera jednak różne kolory. Jakaś „niewidzialna ręka” odnawia ją regularnie, nadając jej czasem jaskrawe barwy. W czasie wojny kapliczka pełniła podwójna funkcję - była popularnym miejscem kultu, ale i skrzynką kontaktową ruchu oporu. Badając dokładnie jej konstrukcję, można znaleźć pustą przestrzeń nad niszą – tam zostawiana była tajna korespondencja. Nieopodal znajduje się plac zabaw dla dzieci – roześmiane dzieciaki biegają pomiędzy huśtawkami, wdrapują się na kolorowe drabinki, rozkręcają karuzelę…..Podobno w tym miejscu, po drugiej wojnie światowej stacjonował oddział kobiecy z ZSRR, który pomagał przy odbudowie Warszawy. „W żadnej publikacji nie znalazłam nic na temat tych kobiet, ale starsza Pani, która przyszła na spotkanie o Saskiej Kępie, mówiła, że widziała je z okien swojego mieszkania na Waszyngtona. Mieszkały w wykopanych przez siebie ziemiankach, przykrytych daszkami. Nosiły chustki na głowie, miały waciaki i wojskowe buty. Wychodziły z tych swoich ziemianek rano i szły na drugą stronę Wisły pomagać w odbudowie stolicy. Taki propagandowy gest. I pamięta, że myły się w jeziorze.” – odkrywa tą zapomnianą historię Ewa Szachowska.

Podejrzany czy cudowny?

Po wojnie Park Skaryszewski trochę przybladł, stracił na atrakcyjności. Działania wojenne „dały się we znaki” – postrzelone rzeźby, zniszczone drzewa……Uporano się ze zniszczeniami – rany parku zagoiły się, ale w powojennej rzeczywistości jego piękno i wyjątkowość docenili już wyłącznie mieszkańcy prawobrzeżnej części Warszawy. Z eleganckiego, wykwintnego parku lat 30-tych zmieniał się stopniowo w świadomości zbiorowej warszawiaków w park podejrzany, niebezpieczny, nieprzyjemny. „Park ten słynął z ekshibicjonistów, którzy się w tych krzaczorach pojawiali. Dlatego jest przez osoby z nie tej strony Wisły rzadko odwiedzany, po prostu cieszył się złą sławą.” – wyjaśnia Ewa Szachowska.

W oddali widać już Misiankę, uroczą kawiarenkę, która dzisiaj staje się swoistym symbolem Parku Skaryszewskiego. Świeże ciasteczka, pyszna kawa a przede wszystkim ciepła i życzliwa atmosfera powodują, że miło tutaj wpaść po spacerze, i wrócić przy najbliższej okazji. Kiedyś w budynku Misianki znajdował się szalet miejski, miejsce „schadzek” homoseksualistów - grupy, która w czasach PRL-u oficjalnie nie istniała. I tak Park Skaryszewski zyskał miano popularnego centrum spotkań homoseksualistów, co najprawdopodobniej również przyczyniło się do negatywnego postrzegania go przez mieszkańców innych dzielnic. W efekcie, przestali go odwiedzać.

Natomiast dla mieszkańców Saskiej Kępy, którzy przetarli wszystkie ścieżki i szlaki Parku Skaryszewskiego, to jest cudowne miejsce, powód do dumy! „Dla saskokępczaków to jest ukochany park! I mówi się tutaj, że on jest dużo piękniejszy od Łazienek, niech się Łazienki schowają. Są takie wymuskane, wypieszczone, ale nie mają charakteru. A tutaj jest to coś! Można się poczuć dobrze, swobodnie. Tutaj zawsze można było chodzić po trawniku, to był jeden z wyróżników tego parku. Można leżeć na trawie, mieć swój koc - pies biega, dzieci grają w piłkę, nikomu to nie przeszkadza. Są ludzie, głównie starsi, którzy przychodzą codziennie na wzgórza świerkowe karmić ptaki. Mają swoje oswojone sikorki, które jedzą im z ręki. To jest naprawdę urokliwe.” – mówi Ewa Szachowska. „A najpiękniejszy jest na wiosnę – kwitną miliony mleczy, fiołki, jakieś drobne, malutkie roślinki cebulowe – białe, czerwone. Ptaki śpiewają, kosy głośno szurają w krzakach, udając zwierzę znacznie większe niż są w rzeczywistości, jest mnóstwo krecich kopców, tak ładnie pachnie” - dodaje.

I oczywiście Jeziorko Kamionkowskie, które w lecie przygarnia zmęczonych upałem i betonowym miastem, dając namiastkę wakacyjnej atmosfery. Pływanie kajakiem w kierunku fabryki Wedla, z której roztacza się niesamowity zapach czekolady, leniwe wylegiwanie na słońcu, lody, piwo pod parasolkami…..Nad Jeziorkiem licznie siedzą wędkarze. „Nigdy nie widziałam, żeby któryś coś złowił, oni generalnie tam siedzą. Jak byłam mała, na początku lat siedemdziesiątych, pamiętam, że mój dziadek też przychodził tutaj na ryby - siadał z innymi i łowił. Może coś tam jest, ale podejrzewam, że głównie przychodzi się tutaj towarzysko. Panowie siedzą sobie razem, popijają i moczą kije.” – śmieje się Ewa Szachowska. „W lecie tutaj jest atmosfera zupełnie jak nie w Warszawie – spokojna, leniwa” - dodaje.

Historia pewnego pomnika

Wychodząc od strony Ronda Waszyngtona zwracamy uwagę na popiersie patrona parku - Ignacego Jana Paderewskiego, wykonane przez rzeźbiarza prof. Stanisława Sikorę. Jego uroczyste odsłonięcie miało miejsce 12 września 1998r. Był jeszcze jeden, wcześniejszy pomnik Paderewskiego, który został stworzony z myślą o Parku Skaryszewskim, chociaż ostatecznie w nim nie stanął…

Inicjatywa postawienia w Parku Skaryszewskim pomnika Ignacego Jana Paderewskiego pojawiła się już w roku 1937 w gronie ludzi związanych z Warszawskim Towarzystwem Wioślarskim. Zarówno projekt rzeźby Michała Kamieńskiego jak i jej odlew wykonane zostały bezinteresownie. Odsłonięcie pomnika miało nastąpić we wrześniu 1939r. do czego ze względu na wybuch wojny nie doszło. Aby chronić pomnik przed zniszczeniem, przetopieniem, właściciele firmy odlewniczej zakopali go u siebie na podwórku. W 1942r. , ukrywając go na wozie z sianem, podjęto niezwykle ryzykowną akcję przewiezienia pomnika na Cmentarz na Bródnie. Schowany w szopie grabarzy, a później w garażach pomnik Paderewskiego przetrwał do wyzwolenia. Po wojnie, z przyczyn politycznych nadal musiał być ukrywany. Dzięki zaangażowaniu i poświęceniu wielu ludzi wykonany przez Michała Kamieńskiego pomnik Paderewskiego przetrwał wojnę i niepewne czasy powojenne. Gdy jego ujawnienie stało się możliwe, nie stanął jednak w Parku Skaryszewskiego, chociaż był przeznaczony właśnie do niego… Ostatecznie w 1985r. został umieszczony w Parku Ujazdowskim. Dlaczego? Nie wiadomo. Może uznano Park Ujazdowski za bardziej reprezentacyjny?

Historia pomnika Paderewskiego odzwierciedla przeważający – lekceważący i obojętny stosunek do Parku Skaryszewskiego. Większość warszawiaków „coś tam” o nim słyszała, orientacyjnie potrafi powiedzieć gdzie się znajduje, nigdy w nim nie była. A przecież to jeden z najwspanialszych parków Warszawy, którego dzieje silnie wpisują się w historię samego miasta. Można tylko mieć nadzieję, że piękno i wyjątkowość Skaryszaka zostanie kiedyś doceniona. Może wtedy pomnik Paderewskiego powróci na swoje miejsce, może okaże się, że jego historia nie jest jeszcze zamknięta i czeka ją bardziej pomyślne zakończenie? Kto wie.

Ewa Szachowska - jest absolwentką wydziału ogrodniczego warszawskiej SGGW. Ma mnóstwo wspomnień z dzieciństwa związanych z Parkiem Skaryszewskim. Gdy jako dziecko mieszkała u dziadków na Grochowie, często odwiedzała park z dziadkiem. Jej mąż pochodzi z rodziny, która mieszka na Saskiej Kępie od początku lat 30 tych. Spotykali się w parku na romantycznych randkach. Teraz odwiedzają go wspólnie z dziećmi i psem. Park Skaryszewski interesował Ją od dawna, jako założenie ogrodniczo-krajobrazowe.