POMIAR NA ŻYWO (ulica Zwycięzców)
20 aktualna temperatura 4°C
ciśnienie 1011 hPa pm2.5 12 μg/m3
wspaniałe powietrze! wilgotność 54% pm10 16 μg/m3

Kępa ma swojego portrecistę

Lech Dąbrowski

Architekt będący jednocześnie rysownikiem. Doradca "Solidarności" w czasie stanu wojennego i publicysta. Akowiec odznaczony Krzyżami: AK, Partyzanckim i Akcji "Burza", delikatną kreską rysujący tonące w zieleni kępiańskie wille.

Tadeusz Mycek

Tadeusz Mycek, którego portrety Saskiej Kępy prezentujemy, kocha rysować i robi to od lat. Oprócz Kępy uwiecznił chyba całą Warszawę i wiele miast w Europie, m.in. w Niemczech, Czechach, Bułgarii, Włoszech, Danii i Holandii. Zawędrował także za ocean, w 1967 r. portretując m.in. Quebek i Montreal.

Ukończył Wydział Architektury na Politechnice Warszawskiej, a w latach 1970-76 powrócił tam jako wykładowca.

Zaprojektował m.in. przebudowę Teatru Współczesnego w Warszawie, Opery we Wrocławiu, szpital Akademii Medycznej w Krakowie, "Amerykańską Częstochowę" w Doylestown, a także rezydencje w USA: na Florydzie, w Rockford i Chicago.

Jako publicysta jest autorem ok. 500 artykułów w prasie polskiej i zagranicznej, które często własnoręcznie ilustrował. Opublikował też wiele rozpraw naukowych i popularnonaukowych, m.in. "Rehabilitacja" nowa dyscyplina sztuki i techniki architektonicznej",w której stworzył oryginalną metodę rehabilitacji budownictwa, opracował też jej plan m.in. dla Słupska i Siedlec.

Tadeusz Mycek mieszka na Saskiej Kępie i ta dzielnica jest mu bardzo bliska mimo, że zjeździł (i narysował) kawał świata. Ciągle ją portretuje mazakiem lub piórkiem i pokazuje na wystawach. Trzykrotnie zorganizował już wernisaże w Dzielnicowym Centrum Promocji Kultury przy Ul. Grochowskiej, ostatni we wrześniu 2003 r. - cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Rysunki te nie wyglądają, jakby wyszły spod ręki architekta, raczej wydają się być dziełem artysty, który w pogodne letnie dni siada na ławce z czystą kartką i przelewa na papier swoją wizję dzielnicy. Zapraszam do obejrzenia prac pana Mycka. To jeszcze jeden ze sposobów widzenia Saskiej Kępy - niczym twarzy ukochanej osoby, której w czasie portretowania odejmuje się lat i wygładza zmarszczki.