Czerwcowe przedwieczory, czyli język dzielnicy

Saska Kępa ma swój blog

Anita Karwowska
(Sobota 07 Styczeń 2006)

Zacząć by można tak: "kiedy dotarłem na kępę świat zniknął mi z oczu. wtedy jako szczenię nie wiedziałem jeszcze nic o tym miejscu, nie znałem anegdotek, nazwisk jak osiecka, butrymowicz, kobuszewski, wiech, nie wiedziałem czym jest kiść pachnącego tu bzu, mokrego wiosennym deszczem. nie znałem smaku ciastek w irence. nie siadywałem w czerwcowe przedwieczory nad stawem w skaryszaku przy grocie, ani nie wystawałem na mostku czekając zachodu słońca nad jeziorkiem. nic z tych rzeczy. od pierwszej chwili czułem że jest w tym jest w tym miejscu coś nieuchwytnego, nie do odnalezienia nigdzie indziej, trochę magicznego. jest atmosfera, charakter, zapach, trudno słowami opisać co."

To o Saskiej Kępie, oczywiście. Ten język ujmuje, bo jest to język Saskiej Kępy właśnie. Szukamy w "Świecie według Saskiej" najlepszej metody, by opowiadać o dzielnicy magicznej, szukamy języka tego miejsca.

O drugiej zero pięć w grudniu 2004 ktoś stworzył blog o Saskiej Kępie. Znalazł swój język opowieści o fenomenie Kępy. O autorze dowiadujemy się między słowami. Że spaceruje, że idzie po bułki i ma 21 groszy w kieszeni, że mija codziennie dziewczynę "sylwetką podobną do Anny Szałapak", że chodzi po "Skaryszaku" z psem, że lubi niedziele. Dziwna to strona. Wpisów za wiele tam nie ma. Większość z nich bardzo poetyckich. Autor nachyla się nad miejscami i sprawami, które dla mieszkańców dzielnicy są najważniejsze: jest Park Skaryszewski (Inaczej jest w Parku Skaryszewskim. Krzaki i konary drzew poobwieszane ptasimi kubeczkami po maśle roślinnym, serku wiejskim z ptasim jedzonkiem, na drucikach jest i słoninka, a alejką od strony różnaki idzie inny starszy człowiek i gwiższcze: tiu tiu tiu tiu tiu tirli tirli ćwir ćwir. I gdzieś tam te ptaki nad nim latają.), jest saskokępska wiosna (Zaczęło się. Jak co roku wybuchła. Iść ulicą, przepływać z jednej chmury zapachu w drugą. I patrzeć na te drzewa pokryte bielą, pączkujące kasztany i świeżą zieleń, która rozpanoszyła się we wszystkich zakątkach.Lepiej się myśli i piękniej), są spacery po Saskiej (A uliczki Saskiej Kępy mają to do siebie, że zarówno wtedy gdy podąża się do banku, idzie rano po bułki, wraca od znajomych, czy idzie na autobus do miasta, ten pochód ma charakter spaceru. Tutaj zawsze, bez względu na cel i kierunek, się spaceruje).

Pod większością wpisów komentarze. I jeszcze lista gości. Nie ma ich za wiele -dwadzieścia kilka. Odzwierciedlają one jednak w pewnym stopniu staromodną tęsknotę za... pieknem życia. Piszą głównie mieszkańcy Saskiej Kępy. Jakby byli wdzięczni autorowi za te opowieści. 19 kwietnia ktoś napisał: przeczytawszy wszystkie wpisy podeszłam do okna, aby rzucić okiem na Saską i stwierdzić, że w szybie odbija się mój maślany wzrok. zgadzam się w zupełności, że jest to zakątek psiarzy, na których można się natknąć od 6 rano do 1 w nocy, a gdziekolwiek się człowiek przemieszcza, zawsze tak naprawdę jest to spacer. kocham te okolice i bardzo się cieszę, że powstał taki blog. pozdrawiam serdecznie :)
Podobnych wpisów jest mnóstwo. Chyba dlatego, że lubimy mieć gdzieś swoje miejsce.

Ale, odsyłam na stronę: www.saska.blog.pl

Wszystkie cytaty pochodzą ze strony WWW.saska.blog.pl