Rozmowa z kierowniczką Klubu Kultury Saska Kępa

Klub Kultury Saska Kępa od wakacji przechodzi gruntowną reformę. Nowa szefowa Pani Maria Juszczyk tchnęła w to miejsce życie i energię. Jakie pomysły wcieli i jakie cele jej przyświecają? O tym udało się nam porozmawiać w kawiarni Klubu Kultury.

Irmina Kalotka: Co zastała Pani przychodząc na początku wakacji do Klubu Kultury Saska Kępa?

Maria Juszczyk: Usłyszałam bardzo precyzyjną informację, że to jest miejsce, które należy rozruszać. Ze względu na moje doświadczenie zawodowe dostałam wolną rękę w opracowaniu programu autorskiego. Na kierunek myślenia o programie istotny wpływ miała architektura tego miejsca: przepiękna galeria i sala przy galerii, które tworzą jedną przestrzeń, sala widowiskowa z foyer oraz taras. Ta architektura wymusza inny charakter funkcjonowania w porównaniu z typowym domem kultury.

I.K Jakie zadania stoją przed Kierownikiem Klubu Kultury?

M.J: Przychodząc tutaj przyjęłam założenia, którym jestem wierna. To powinno być przyjazne miejsce spotkań z kulturą. Chciałabym aby Klub dawał ludziom przyjemność, relaks, ale też pełnił rolę edukacyjną. Założyłam, że jedną z podstawowych wartości będzie wysoka jakość oferty artystycznej, prezentowanej przez profesjonalnych artystów, ale również przez zespoły amatorskie. To co oferujemy odbiorcom w takich placówkach ma wpływ na kształtowanie ich wrażliwości i gustu artystycznego. Zależy mi na tym, aby program był zróżnicowany - od ambitnej, wymagającej sztuki po rozrywkę. To miejsce skupia różne grupy wiekowe i środowiskowe i temu podporządkowana jest obecna oferta programowa.

I.K: Jakimi odbiorcami kultury są mieszkańcy Saskiej Kępy?

M.J: Z całą pewnością środowisko Saskiej Kępy jest wyjątkowe, tak jak wyjątkowa na mapie Warszawy jest Saska Kępa z jej historią, architekturą i klimatem. Mieszka tu wielu artystów i ludzi otwartych na kulturę. To jest ogromny atut, który wykorzystuję. Jest już stała grupa widzów poszczególnych wydarzeń. Na przykład koncerty jazzowe, które mają swoją wierną, wspaniałą publiczność. Podobnie jest z koncertami muzyki klasycznej czy ze spotkaniami literackimi.

I.K: Czy napotkała Pani na jakieś trudności, na przykład urzędnicze?

M.J: Ze strony władz samorządowych odczuwam bardzo duże wsparcie. Np. od czasu kiedy tu jestem zostały podjęte ważne decyzje dotyczące doposażenia Klubu. Zakładając, że w Klubie będzie odbywało się dużo koncertów, absolutnie niezbędny jest fortepian, którego tu nie było. Komisja Kultury Rady Dzielnicy i Burmistrz Pragi Południe bardzo przychylnie zareagowali na tę potrzebę. W styczniu rozpocznie się procedura przetargowa na zakup instrumentu.

I.K: Z kim Klub Kultury chce budować długotrwałe relacje?

M.J: Chcemy współpracować z artystami dla których jest to wymarzone miejsce na wystawy. Wernisaże odbywają się bardzo regularnie - właściwie co 3 tygodnie zmieniamy wystawę. Bardzo wielu artystów miało okazję zaprezentować swoją twórczość, a kolejne wystawy są zaplanowane na kilka miesięcy do przodu.

Współpracujemy z zespołami aktorskimi i z muzykami, co daje obu stronom wiele korzyści, bo za udostępnioną przestrzeń na próby otrzymujemy spektakl teatralny lub koncert.

Współpracujemy ze szkołami na Saskiej Kępie. Od listopada realizujemy we współpracy z władzami samorządowymi projekt „Szkolna Sztuka”, który polega na tym, że dobre przedstawienia szkolne są prezentowane na naszej scenie. Zaznaczę, że ta scena spełnia wszystkie wymogi sceny teatralne i młodzież ma szansę poczuć w pełni atmosferę teatru .

I.K: Czy organizacje pozarządowe mogą zgłaszać się do Klubu Kultury i otrzymać pomoc czy propozycje?

M.J: Jestem otwarta na wspólne działania. W ostatnich dniach podpisałam wiele listów intencyjnych deklarujących współpracę w projektach organizacji pozarządowych, które starają się o dofinansowanie w konkursach dotacyjnych. I trzymam kciuki.

I.K: Co z dawno zapowiadaną stroną internetową?

M.J: Do końca stycznia będzie strona. Dopracowujemy szczegóły graficzne i jesteśmy na takim etapie, że z pewnością zdążymy.

I.K: Otrzymaliśmy informacje, że są problemy w komunikacji z Klubem Kultury. Maile pozostają bez odpowiedzi…

M.J: Sytuacja jest taka, że pracujemy w małym zespole, a jednocześnie uruchamiamy regularnie nowe projekty, wiele czasu poświęcamy promocji. Na naszym afiszu listopadowym zapraszaliśmy na 35 wydarzeń i ciągle się rozkręcamy. Jest mnóstwo inicjatyw, ale żeby je zrealizować wymaga to bardzo dużego nakładu pracy. Odbieram po kilkadziesiąt maili dziennie z ofertami, propozycjami, zapytaniami. Pracujemy od rana do późnego wieczora, ale nie zawsze udaje się na bieżąco odpowiadać. Musimy nad tym zapanować. Ale wszystko zmierza do stabilizacji.

I.K: Czy celuje Pani w artystów i przedsięwzięcia lokalne czy na większą skalę?

M.J: Trzeba znaleźć równowagę. Ważna jest promocja lokalnych artystów i ich działań, ale nie można zamykać się tylko w lokalnym środowisku.

I.K: Czy istnieje szansa, że po wystawach będą ukazywały się katalogi? To przydatne źródło informacji i pamiątka.

M.J: Takie publikacje to niestety duży koszt. Przy okazji biennale będzie okazja do realizacji dużego wydawnictwa, może się uda.

I.K: Biennale?

M.J: Biennale sztuki planujemy na jesień 2014 roku. To bardzo duże przedsięwzięcie i w związku z nim powinny ukazać się odpowiednie publikacje. Póki co nie zdradzam szczegółów, ale będzie o tym głośno i już dziś wszystkich zapraszam.

I.K: Na co Klub Kultury zaprasza w najbliższym czasie?

M.J: Od nowego roku będziemy kontynuowali ,cieszące się ogromną popularnością, spotkania z cyklu „Cały ten jazz” (7 i 21 stycznia), a także „Rejsy po literaturze” prowadzone przez Jakuba Ekiera (13 stycznia).
Oczywiście włączymy się w działania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (12 stycznia). Oprócz tego program uzupełnią stałe elementy: Kino Kępa, Smyki na Kępie, spektakle dla dzieci, koncerty oraz wernisaże wystaw.

I.K: Podobno ma zmienić się nazwa Klubu Kultury…

M.J: Tak, w sprawie nazwy dialog z mieszkańcami trwa od września. Zależało nam na tym, żeby była to nazwa, którą mieszkańcy będą lubić i identyfikować się z nią. Ostateczną nazwą jest PROM Kultury Saska Kępa. To nazwa o wielu znaczeniach w kontekście tego miejsca. Sama architektura budynku przypomina statek. Ponadto prom jako coś co przenosi, dostarcza, łączy. Prom to też skrót, w tym wypadku od promocji kultury. Logotyp został zaprojektowany przez prof. Henryka Chylińskiego, mieszkańca Saskiej Kępy, który jest autorem takich logotypów jak: Orlen, Teraz Polska czy logo Polskiego Radia.

I.K: Jakie są Pani ulubione miejsca na Saskiej?

M.J: Saską Kępę zawsze bardzo lubiłam, choć nie mieszkałam tu nigdy. Kiedy pracowałam w Teatrze Powszechnym często przyjeżdżałam tu na rowerze i zawsze miałam do tego miejsca duży sentyment. Pamiętam, kiedy na ul. Aldony odwiedziłam Fundację św. Jana Jerozolimskiego w niedzielę palmową. Tam spotkałam mieszkańców którzy przychodzili i sami robili palemki, wokół biegały dzieci, częstowano kawą i ciastem i wtedy poczułam, że jestem w dobrym miejscu.

I.K: Czego życzyłaby sobie Pani w związku z przyszłą działalnością?

M.J: Chciałabym żeby w Klubie było zawsze dużo ludzi, a bilety rozchodziły się w przedsprzedaży.

I.K: Dziękuję.