Słabe i mocne strony Saskiej Kępy

Hanna Faryna-Paszkiewicz Pamiętam! Jeszcze w latach 90 wszystkie nasze szkolne wycieczki do kina właśnie tam się odbywały.

No właśnie. Wolno stojąca, świątynia kultury otoczona czymś w rodzaju parkingu. Teraz z kolei powstał Klub Kultury i oceniam ten projekt pozytywnie.

Wiele osób uważa, że nie pasuje do Saskiej Kępy.

Proszę zauważyć ile w nim "cytatów" właśnie z 20-lecia i jak to zostało zgrabnie zrobione.

Cytatów architektonicznych?

Tak. Te filary, te przeszklenia. To zupełnie nieagresywna forma, przyjemna dla oka.

Wielu architektów twierdzi, że zabudowa na SK ma charakter "organiczny".

Coś w tym jest, niskie budynki zlewają się z zielenią.

A jak Pani ocenia nową zabudowę mieszkalną?

Uważam, że to co powstało na miejsce kina Sawa jest zbyt wysokie, zbyt agresywne. Ten budynek za bardzo wypełnia tę działkę, nie ma oddechu. Dodatkowym błędem było zrobienie wewnątrz atrium, gdzie nic się nie dzieje.

W takim razie co by tam bardziej pasowało?

Jeżeli tam musiał powstać kompleks mieszkalny to powinien on być o co najmniej dwie kondygnację niższy i być bardziej cofnięty, żeby pozostawić w tym obszarze większą przestrzeń. Cały parter mógłby pozostać restauracyjno-sklepowy, ale tutaj po prostu przesadzono.

Patrząc szerzej - dobrze rozplanowano dzielnicę?

Problemem jest za duże obciążenie ulicy Francuskiej. Ale to jest nieuniknione. Boję się jak to będzie wyglądało w kontekście imprez, które planowane są na Stadionie Narodowym.

Wiedziałem, że prędzej czy później wejdziemy na kolejny drażliwy temat - Stadion.

Boję się użyć tego określenia, ale wszystko wskazuje na to, że Saska Kępa może stać się zapleczem dla Stadionu Narodowego. Stadion X-lecia był miejscem bardziej "lokalnym", podobnie kino Sawa. Imprezy, wydarzenia które tam się odbywały były w dużej mierze skierowane do miejscowych. Natomiast nowy stadion to obce ciało wobec tego, co jest na Saskiej Kępie. Wyobraźmy sobie tłumy przyjezdnych, które będą szukały miejsca dla siebie w okolicach Stadionu, część z nich trafi właśnie na Francuską. Z drugiej strony Stadion Narodowy będzie na pewno czymś lepszym niż nieistniejący już bazar - Jarmark Europa, za czasów jego bytności Saska Kępa bywała legowiskiem dla wszystkich tych, którzy tam handlowali.

Co z architekturą Stadionu Narodowego?

Dominuje, i to nie tylko nad Saską Kępą, czy Pragą ale nad całym pejzażem Warszawy. I tu mam pretensje do wszystkich osób, które widziały ten projekt przed jego realizacją. To chyba przesada, że gdziekolwiek nie jesteśmy, którymkolwiek mostem nie jedziemy w oczy rzuca się głównie właśnie ten obiekt. Chociaż może w przyszłości zapracuje na swoją renomę. Zobaczymy.

Jest już Stadion, z biegiem czasu będzie na nim coraz więcej imprez masowych. Może dzięki temu w miejskim budżecie znajdzie się więcej pieniędzy na naszą okolicę?

Może tak się stanie. Liczę na to, że Saska Kępa jakkolwiek skorzysta na działalności Stadionu i że jego zapleczem nie stanie się właśnie ona ale druga strona, tj. okolice Dworca Stadion.

Wciąż mieszka Pani na saskiej Kępie?

Nie, teraz mieszkam na Mokotowie, ale mam wielki do niej sentyment. Na Kępie nadal mieszka moja rodzina.

Nie Pani jedyna - coraz więcej osób przyjeżdża na Saską Kępę z innych części miast - na spacer, na obiad.

Tak, słyszałam o tym! To powrót do korzeni Saskiej Kępy (śmiech).

Rozmawiał Bartosz Rymkiewicz