Jaka przyszłość „Święta Saskiej Kępy”? Po 10 latach czas na refleksję.

Organizowane w 2015 roku „Święto Saskiej Kępy” jest już 10. edycją tego wydarzenia. To bardzo dobra okazja, żeby zastanowić się nad jego przyszłością. Czy warto kontynuować je w obecnej formule? Jakie oczekiwania zostały przez te 10 lat spełnione, a co wymaga dopracowania?

Uważam, że w tym celu należy przeprowadzić solidną ewaluację „Święta Saskiej Kępy”. Jej owocem mógłby być raport zawierający podsumowanie, wnioski oraz rekomendacje dotyczące kolejnych edycji tej imprezy. Warto, aby badanie poruszało takie kwestie jak geneza „Święta Saskiej Kępy”, określenie celu tej imprezy (wraz z informacją kto i kiedy go określił i czy cel zmieniał się w czasie), informacja o kosztach poszczególnych edycji, przeprowadzenie ankiet wśród mieszkańców i lokalnych organizacji pozarządowych w celu poznania ich opinii, zebranie i analiza informacji na temat wizerunku projektu wyłaniającego się z mediów oraz przygotowanie rekomendacji dotyczących organizacji tego wydarzenia w przyszłości. Raport końcowy z takiego badania (najlepiej przeprowadzonego przez niezależną instytucję lub organizację pozarządową spoza terenu dzielnicy) powinien zostać podany do publicznej wiadomości (np. udostępniony online na stronie Urzędu Dzielnicy) oraz wykorzystany do podjęcia decyzji o przyszłości „Święta”.

Warto zainwestować w takie badanie choćby ze względu na koszty, które ponosimy w związku z organizacją tego wydarzenia. Trudno powiedzieć, czy Mieszkańcy w ogóle są świadomi tego ile kosztuje organizacja tego typu jednodniowej imprezy masowej. Dla przykładu – w 2014 było to ok. 285 tys. PLN (z czego aż ok. 60 tys. PLN to koszty związane z aktualizacją „projektu reorganizacji ruchu” oraz „wdrożeniem i przywróceniem czasowej organizacji ruchu”). W roku 2011 łączny koszt „Święta” wyniósł aż ok. 450 tys. PLN. Nietrudno wyobrazić sobie ile wynosić może suma kosztów poniesionych przez nas przez ostatnie 10 lat. Pytanie co nam z tego pozostało i czy na pewno były to dobrze wydane pieniądze? Pomysłów na wydanie środków zawsze jest mnóstwo, ale dość wspomnieć, że – jak wynika z kosztorysu projektów zeszłorocznej edycji budżetu partycypacyjnego – za kwotę ok. 25-30 tys. można odnowić jeden skwer, np. taki jak przed „Plonem” na ul. Katowickiej. A efekty takiego wydatku pozostają z nami na lata.

Poznanie oczekiwań Mieszkańców wobec tego typu imprez jest szczególnie istotne w kontekście nadchodzącego roku 2016, czyli rocznicy przyłączenia m.in. Saskiej Kępy do Warszawy. Niewykluczone, że okazałoby się, że Mieszkańcy wcale nie chcą tego typu imprezy masowej, a woleliby np. przeznaczyć część środków na poprawę estetyki przestrzeni publicznej. Może lepszym rozwiązaniem byłoby mocniejsze postawienie na czynnik lokalny i działanie na mniejszą skalę? Warto wspomnieć, że jest bardzo dużo niewykorzystanych do tej pory tematów, które interesują Mieszkańców. Dość wspomnieć, że gdy w marcu 2015 z inicjatywy prywatnej zorganizowana została promocja książki o p. Lucjanie Korngoldzie w willi p. Łepkowskich przez niego zaprojektowanej, to prowadzona online rejestracja uczestników zakończyła się po kilku minutach – tak wielkie było zainteresowanie (a część osób wzięła udział w spotkaniu mimo braku miejsc siedzących). Kilka miesięcy wcześniej odbyła się promocja książki pt. „Lachert i Szanajca” w dawnym domu p. Lachertów. Z kolei w czasie Festiwalu Otwarte Mieszkania przed np. dawnymi pracowniami rzeźbiarskimi i mieszkaniami architektów ustawiają się kolejki. Takie spotkania są okazją dla Mieszkańców, by lepiej poznać historię swojego otoczenia i postaci, które na Saskiej Kępie mieszkały lub dla niej pracowały.

Bardzo odczuwalny jest brak organizacji tego typu działań ze strony instytucji – tzn. wykorzystywania różnych atrakcyjnych lokalizacji jako pretekst do opowiedzenia związanych z nimi historii. Niestety na poziomie Saskiej Kępy nie ma podmiotu, który zbierałby rozproszone informacje związane z jej historią i tożsamością. Skąd Mieszkańcy Saskiej Kępy mogliby dowiedzieć się np. o tym, że w Domu Spotkań z Historią znajdują się nagrane wypowiedzi p. Jana Kossakowskiego, który m.in. odtwarza z godną podziwu szczegółowością swoje wspomnienia z Saskiej Kępy lat 30.? Żeby ich posłuchać trzeba jechać aż na ul. Karową...

Niestety dziś wielu Mieszkańców pyta o datę „Święta”, tylko po to, żeby zaplanować sobie wyjazd poza Warszawę specjalnie w tym dniu. Nie chcą brać udziału w imprezie masowej. Niewątpliwie pełnej wartościowych inicjatyw, pieczołowicie przygotowanych przez autorów, ale ginących w obecnej formule imprezy. Krótko mówiąc - obecnie wyjątkowy potencjał artystyczny Saskiej Kępy nie jest należycie wykorzystywany, a część oferty programowej „Święta” można z równym powodzeniem zrealizować w dowolnie wybranym miejscu.

Jestem przekonany, że skoro w sprawie solenia ulic można było zapytać Mieszkańców o zdanie, to możliwe jest zebranie ich opinii w podobny sposób na temat „Święta Saskiej Kępy”. Mieszkańcy to docenią.

Tadeusz Rudzki

Artykuł został też opublikowany w Gazecie "Saska Kępa", nr 2(20), Maj 2015.

Osoby zainteresowane alternatywnymi koncepcjami „Święta Saskiej Kępy” odsyłam do mojego tekstu pt. „Inne święto Saskiej Kępy”, który ukazał się w numerze 3/2013 i dostępny jest również w serwisie „Saska Kępa z pasją”.