POMIAR NA ŻYWO (ulica Zwycięzców)
50 aktualna temperatura 5°C
ciśnienie 995 hPa pm2.5 30 μg/m3
powietrze bywało lepsze wilgotność 69% pm10 40 μg/m3

Wspomnienia Ludmiły Paderewskiej z czasów II Wojny Światowej

Moi rodzice Wacław i Jadwiga Graba-Łęccy pobrali się w Warszawie w 1927 roku. Miałam dwoje rodzeństwa: brat Kazimierza (ur. 1928) i siostrę Hannę (ur. 1931). Rok po siostrze urodziłam się ja. Przez pewien czas mieszkaliśmy w Krynicy, jednak rodzice zdecydowali się w 1935 roku na powrót do Warszawy, gdyż Stefan Starzyński jako prezydent stolicy zaproponował mojemu ojcu funkcje wiceprezydenta. Zamieszkaliśmy na Saskiej Kępie, przy ulicy Nobla 7. Latem 1939 roku wyjechaliśmy do Nałęczowa, gdzie zastał nas wybuch wojny. Ojciec przez Rumunię przedostał się na zachód Europy, my zaś z mam i rodzeństwem w sierpniu 1940 r. wróciliśmy na Warszawy. We wrześniu poszłam do szkoły, która wówczas była zlokalizowana w prywatnych domach rozrzuconych na Saskiej Kępie. Najpierw chodziłam na lekcje do małego domku przy ulicy Szczucińskiej, dziś już nieistniejącego. Potem w październiku przeniosłam się do szkoły, która znajdował się przy ulicy Obrońców 1. Dyrektorką szkoły była pani Kazimiera Rogalska, tam skończyłam V klasę w 1943 roku.

Następnie uczęszczałam na tajne komplety, które odbywały się w domu położonym na rogu Saskiej i Irlandzkiej. Na Saskiej Kępie w tym okresie było stosunkowo spokojnie. Dzielnica nie była bardzo zniszczona w wyniku działań wojennych, choć zdarzały się pojedyncze przypadki eksplozji i wybuchów, na przykład bomba zniszczyła część domów przy zbiegu ulic Saskiej i Adampolskiej. Pamiętam, że pewnego dnia idąc do szkoły dowiedziałam się, że na ulicy Katowickiej leży zamordowana kobieta. W okresie okupacji życie na Saskiej Kępie tętniło i praktycznie w każdym domu coś się działo: tajne komplety, kolportaż gazetek, konspiracja, współpraca z Szarymi Szeregami. Ponadto wewnątrz murów kościoła ks. Roguski wybudował ścianę, wyodrębnił pewną przestrzeń i zorganizował prowizoryczną kaplicę, w której odprawiano Msze święte. W 1942 roku przystąpiłam do I Komunii świętej, a sukienką komunijną była ta sama sukienka, w której sypałam kwiatki podczas procesji jako bielanka. Śpiewałam również w chórze parafialnym podczas Mszy niedzielnych o godz. 9. Moja edukacja szkolna zakończyła się wraz z wybuchem powstania warszawskiego.

10 września na Saskiej Kępie rozpoczął się ostry ostrzał artyleryjski dokonywany przez Armię Czerwoną. Przy ulicy Nobla stacjonowała jednostka Wermachtu, która była celem tego ostrzału. Nasz dom był wówczas pełen ludzi, gdyż Niemcy wysiedlili wszystkich mieszkańców Saskiej Kępy za linią Francuskiej w kierunku Wisły. 12 września schroniliśmy się wszyscy w piwnicy, gdyż tego dnia zaczął się bardzo silny ostrzał. W pewnym momencie ludzie zaczęli krzyczeć, że kościół się pali. Kilka osób wybiegło na zewnątrz, żeby gasić pożar. W pobliżu kościoła znajdowała się pompa. Wśród osób ratujących kościół była moja siostra Hania. Pożar skutecznie udało się ugasić. Kiedy zaczął się kolejny ostrzał moja mama pobiegła szukać Hani. Znalazła ją ranną przy kościele i przyniosła ją do domu. Zaczęła się reanimacja. Jednak okazało się, że moja siostra Hania już nie żyła. Miała 13 lat.

Następnego dnia pochowaliśmy ją w ogrodzie na terenie naszej posesji. Zostałyśmy z mamą we dwie, gdyż brat w tym czasie walczył w powstaniu. 14 września wojska radzieckie zdobyły Pragę, a mieszkańcom Saskiej Kępy ogłoszono, że ze względu na przesuwający się front mają opuścić dzielnicę. Mama, ja i nasi sąsiedzi państwo Kożuchowscy przez zaminowane działki uciekliśmy na Grochów, a następnie dotarliśmy do Starej Miłosnej. Tam zatrzymaliśmy się w opuszczonym domu. Pan Kożuchowski, co jakiś czas powracał na Saską Kępę i z naszych domów przeganiał rabujących żołnierzy Armii Czerwonej. Do domu przy ulicy Nobla powróciłam z mamą dopiero w lutym 1945 roku. Był to bardzo trudny czas - było zimno, cierpiałyśmy głód, chodziłam w wyrośniętych już ubraniach, gdyż nie było innych. Mam za pośrednictwem Czerwonego Krzyża szukał informacji na temat mojego brata - bezskutecznie. Dopiero od znajomych dowiedziała się, że Kazik walczył pod Pęcicami.

W 1946 roku przeprowadzono tam ekshumacje. Z powstańczego grobu wydobyto 91 ciał. Wśród nich znajdowało się ciało Kazika, które mama rozpoznała. Tego samego dnia ekshumowano z ogrodu ciało mojej siostry i oboje rodzeństwa, razem z babcią i bratem stryjecznym pochowano w rodzinnym grobie na Powązkach. Pogrzeb odprawił związany z naszą rodziną Ksiądz Proboszcz Władysław Roguski, w dniu 6 maja 1946 roku. Ten sam kapłan udzielił ślubu mi i mojemu mężowi Karolowi w kościele na Saskiej Kępie 15 sierpnia 1960 r.


Wspomnienia spisane przez ks. Pawła Cieślika na podstawie osobistej rozmowy z panią Ludmiłą Paderewską w dniu 17 lutego 2013 r.

Tekst pochodzi ze strony Parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Ważne tematy

Reklama