O wróblach domowych słów kilka

Wróbel domowy to wbrew pozorom nie najliczniejszy ptak w Polsce. Ale na pewno jeden z najbardziej znanych. Jak to się, więc stało, że wychodząc z domu możemy słuchać wesołego ćwierkania dobiegającego z krzewów żywopłotów? Żeby odpowiedzieć na te pytanie musimy cofnąć się w czasie o kilka tysięcy lat.

Prawdopodobnie w Azji mniejszej po raz pierwszy losy wróbla splotły się z naszymi. Tu, gdy człowiek nauczył się uprawiać ziemię w jego pobliżu pojawiły się one, korzystając z tego, co zostało na pierwszych polach i co wysypywało się w pierwszych ludzkich obejściach. Z Azji wraz z rolnikami wróbel ruszył ku Europie, zasiedlając niemal cały kontynent. Zawsze w pobliżu człowieka, i w przeciwieństwie do innych ptaków mieszkających obok nas, nigdy poza naszymi siedliskami. Cóż, więc tak atrakcyjnego zaoferowaliśmy wróblom? Nasze wsie i miasta to po prostu dobre miejsce do życia. Mnóstwo tu pokarmu. Trawniki, skwery i ogrody pełne są owadów, a jesienią obfitują w jadalne nasiona. Wokół naszych domów zawsze można znaleźć jakiś nieopatrznie upuszczony jadalny paproch. A na wsiach każde podwórko to kopalnia jedzenia, co prawda przeznaczonego dla kur i innych zwierząt, ale wróblom to zupełnie nie przeszkadza. Prócz jedzenia na wyciągnięcie dzioba, obok nas jest gdzie bezpiecznie mieszkać. Może idąc naszą dzielnicą nie dostrzegamy tego, ale tuż nad naszymi głowami znajdują się ptasie apartamenty. Każdy załom w murze, szczelina pod dachem, czy przestrzeń pod elewacją to wymarzone miejsce na gniazdo.

Tym bardziej powinna cieszyć obecność wróbli w naszej dzielnicy. Bowiem o ile w innych częściach Warszawy spotykany jest coraz rzadziej, to na Saskiej Kępie ma się świetnie. A to tylko dobrze świadczy o kondycji przyrodniczej naszej dzielnicy. Wróble to barometr bioróżnorodności naszego otoczenia, ich obecność świadczy, że nasze trawniki, skwery i rabaty tętnią życiem. Są bioróżnorodne.

Jedynym zagrożeniem dla tych ptaków na Saskiej Kępie mogą być remonty elewacji, skutecznie zmniejszające liczbę miejsc na gniazda. Jednak jak pokazuje życie, po kilku latach wróble wracają. Bo najzwyczajniej w świecie nie każdy remont jest wykonywany staranie i szybko pojawiają się dziury i zakamarki odpowiadające wróblom.

Wróble to również jedne z najgłębiej zakorzenionych w naszej świadomości ptaków. Wielu z nas ich poranne ćwierkanie kojarzy się z dzieciństwem, drogą do szkoły w słoneczny wiosenny dzień bądź wakacjami u rodziny na wsi. Są tak swojskim elementem naszej codzienności, iż emigranci osiedlający się w Australii, Nowej Zelandii i obu Amerykach prócz swych zwierząt gospodarskich, roślin z przydomowych ogródków zabierali ze sobą wróble. Aby przypominały im o ojczyźnie, i choć trochę oswoiły obce miejsce, obcą przyrodę.

Raz też w trakcie naszej wspólnej koegzystencji wróble zostały okrzyknięte wrogiem politycznym. Miejscem tego były Chiny. Tu, tuż po rewolucji komunistycznej w wyniku chybionej polityki zaczęły gwałtownie spadać plony. Winą obarczono wróble. Karne chińskie społeczeństwo w ciągu trzech dni wybiło niemal wszystkie ptaki w tym wielkim kraju. Plony jak łatwo się domyślić nie wzrosły, a wręcz przeciwnie. W następnym roku Chiny nawiedziła plaga szarańczy i następująca po niej trzyletnia klęska głodu. Szarańcza, która do tej pory skutecznie była tępiona przez wróble, niszcząc pola spowodowała śmierć ponad 30 mln ludzi.

Jak widzimy zwykły wróble ma całkiem niezwykłą historię. A jego współistnienie z ludźmi bywało trudne, ale zawsze przynosiło korzyści dla obydwu stron. Tym bardziej powinniśmy poznać je bliżej, może pokochać, a w miarę możliwości pomóc wróblom w naszej dzielnicy.


Marcin Siuchno

Stowarzyszenie Ptaki Polskie prowadzące sklep internetowy sklep na pTak.